Traumatyczna historia oraz trudne myśli nie są przyczyną problemów psychicznych

Napisał Bartosz Kleszcz

Ostatnio koleżanka – studentka psychologii – opisała mi przypadek klientki, który miała opracować na zajęcia. 22-letniej kobiecie zdarza się często trzymać kocyk za brzegi i po Freudowskiej analizie wychodzi, że daje to jej poczucie bezpieczeństwa, przywiązanie do kocyka ma jej rekompensować brak bezpieczeństwa w życiu. Robiła tak od dzieciństwa – oczywiście. Jest to popularny motyw w psychologii, aby doszukiwać się źródeł zachowania w najmłodszych latach, a na drugim miejscu jest doszukiwanie się przyczyn, które można zredukować do jednej tendencji, jednego rodzaju myślenia czy czucia się. Jest to bardzo popularne nawet poza pop-psychologią – jedna ze sławniejszych teorii nt. depresji, autorstwa Aarona Becka, zakłada, że przyczyną jej jest szczególny rodzaj myślenia. Osoby cierpiące na depresję mają mieć tzw. „triadę poznawczą” – negatywne myśli na swój temat, otoczenia oraz przyszłości.

Błąd konfirmacji

Szukając prawidłowości należy mieć baczenie na błąd konfirmacji. Błąd konfirmacji zachodzi, kiedy zależy nam, aby znaleźć na coś dowód, ale nie bierzemy pod uwagę dowodów, które mogą temu samemu przeczyć.

Wściekły partner i partnerka z łatwością znajdzie zestaw zarzutów i pretensji, z taką samą łatwością pominie jednocześnie sytuacje, kiedy druga połówka była bardzo w porządku. Ktoś kierujący się w ocenie Polaków stereotypami będzie zwracał szczególną uwagę na pijaństwo, wybierając z wielu napotkanych Polaków tych, którzy akurat w jego obecności byli pod silnym wpływem, pomijając kulturalnych ludzi tej samej narodowości.

W obu wypadkach zachodzi błąd konfirmacji, ponieważ oczywiście jakieś przesłanki są, tylko że niestarannie wyselekcjonowane i nie przekładające się na całość obrazu. Wprawdzie mamy wpojone, aby w danych sytuacjach (piątek, wesela, bez okazji) pić, to nie ma w byciu Polakiem niczego, co by samo z siebie predestynowało do nadużywania alkoholu. Jednak widząc pijanego ktoś pomyśli „upił się, bo to Polak”, jakby była to rzeczywista przyczyna.

Prosto o błąd konfirmacji podczas myślenia o problemach psychicznych i ich źródłach lub wyjaśniania zachowań swoich i cudzych. Jesteśmy na niego podatni zwłaszcza pod wpływem silnych emocji. W przypadku wspomnianego kocyka, do którego przylgnęła ta młoda kobieta, jak i negatywnych myśli u źródła depresji, łatwo nam się rozejrzeć po sobie, znajomych lub przypomnieć różne historie, aby zauważyć, że przejawiamy działania, które ciągną się już długo i zostały z nami od wczesnych lat. Łączymy także w głowie osobę depresyjną z właśnie takim rodzajem myślenia. Wstępny wniosek? Wczesne doświadczenia oraz konkretne myśli doświadczane tu i teraz muszą być źródłem problemów. Czy tak jest jednak naprawdę? Co na ten temat mówi nauka? Przyjrzyjmy się dwóm badaniom.

Negatywne myśli i trudne doświadczenia a problemy psychiczne

Pierwsze badanie. Robin Jarret wraz ze współpracownikami (Jarret et al., 2007) sprawdzili, jak zmieniają się myśli 156 klientów w przeciągu terapii poznawczej w nawracającej depresji. Punktem wyjścia była oczywiście teoria Becka, że obecność negatywnych myśli będzie utrzymywać trudne stany psychiczne, a w miarę ich ubywania sama depresja się zmniejszy. Można to pokazać w taki sposób:

obecność negatywnych myśli powoduje objawy depresyjne

Nie zaskoczyło nikogo, że w w miarę mijania sesji podczas udanej terapii rzeczywiście nieprzyjemnych myśli było coraz mniej, a poprawa utrzymała się przez dwa lata. Zaskakujące było jednak, co wyszło z bardziej szczegółowej analizy. Po zestawieniu ze sobą danych naukowcom nie udało się pokazać, że poprawa w depresji zaszła właśnie dlatego, że klienci mieli mniej smutnych myśli. Zależność między obecnością trudnych myśli i depresją była średnia, myśli zmieniały się mniej niż sama depresja, a po wyłączeniu ich wpływu wciąż obserwowano poprawę. Co więcej, jeśli sama depresja nie uległa zmianie, to nie zmieniały się myśli.

Autorzy wskazują, że zależność wygląda raczej tak:

objawy depresyjne towarzyszą negatywnym myślom

Poprawia się stan klienta (np. jest bardziej aktywny) i ubywa trudnych myśli – lub nie. Stawia to na głowie naszą dotychczasową wiedzę nt. mechanizmów działania problemów psychicznych. Jarret ze współpracownikami sugerują zatem, że u podstaw depresji może być jakiś inny czynnik, odpowiadający zarówno za siłę przeżywanych problemów psychicznych, jak i nasilenia negatywnego sposobu myślenia, ale nie byli w stanie go namierzyć.

Drugie badanie. Gwałt jest jednym z najpotężniejszych aktów przemocy, jaki jeden człowiek może zadać drugiemu, naruszający jego lub jej autonomię, bezpieczeństwo, zaufanie (większość z nich jest dziełem znajomych), prawo do stanowienia o sobie i o swoim życiu. Nie zdziwią zatem nikogo liczby w badaniach epidemiologicznych:

Prawie 1/3 wszystkich ofiar gwałtu przeżywa w ciągu swojego życia zaburzenie stresu postraumatycznego (PTSD), a u ponad 11% stan ten staje się przewlekły. (National Center for Victims of Crime & Crime Victims Research and Treatment Center, 1992)

Mając kontakt z osobą cierpiącą po takiej tragedii łatwo orzec „stało się to wskutek gwałtu”. Przed gwałtem ta osoba funkcjonowała normalnie, wydarzył się i nic już nie było takie, jak wcześniej. Nikt przy zdrowych zmysłach nie powie ofierze przemocy, że to nie z tego powodu przechodzi przez koszmary, lęk, depresję i inne powikłania.

Jednak spójrzmy na te dane od drugiej strony. Jest potężny odsetek osób – ponad 2/3 – które w wyniku gwałtu nie doświadczają niszczących życie zaburzeń, a prawie 90% z nich nawet po okresie cierpienia wraca do siebie i do normalnego życia. Czy zapominają o tym, nie mają bolesnych myśli, emocji, trudnych wspomnień? Oczywiście nie. Ale sam gwałt – jednostkowa, prosta przyczyna – to za mało, aby zniszczyć życie. A same negatywne myśli to za mało, aby popaść w depresję lub cokolwiek innego.

Gdzie jest błąd? Psychoanalitycy czy psychoterapeuci poznawczy zakładają, że zachowania mogą być wywołane przez pojedyncze doświadczenie, uraz, myśl i próbują wyjaśniać trudności psychiczne w tych kategoriach. Jakkolwiek jesteśmy w stanie znaleźć mechanizmy, w jaki sposób dociera się do takiego poglądu (błąd konfirmacji!), to nauka dostarcza wielu przykładów, które takim utartym opiniom przeczą.

Podejście behawioralne

Z behawioralnego punktu widzenia – behawioryzm jest jedną ze szkół psychologii i psychoterapii – zachowanie nigdy nie dzieje się z jednego powodu. W każdej jednej sekundzie nasze ciało wykonuje setki czynności, oddycha, napina się, rozluźnia, kanały jonowe przepuszczają przez swoje błony jony (i nie czują, jak rymują), produkuje ono hormony, rosną nam włosy, paznokcie, ślinianki wydzielają ślinę, czujemy się tak a tak, serce kurczy się i rozkurcza, układ trawienny rozkłada pokarm, mrugamy, oczy odbierają fale światła, uszy zbierają fale dźwiękowe i przetwarzają to na sygnały zrozumiałe dla mózgu, który z kolei produkuje myśli (a te też są przecież sposobem zachowywanie się posiadanego przez nas organizmu). Jest to niesamowite uproszczenie, ale już teraz widać, ile się dzieje w naszym ciele, na jak wielu poziomach można to analizować, jak wiele różnych działań przejawiamy w ogóle istniejąc.

Same myśli tyczą się aktualnych spraw, przewidywań, jak rzeczy mogą się potoczyć w przyszłości, a te z kolei bazują na innych, które zebraliśmy w przeszłości. Na dodatek każde zachowanie dzieje się w kontekście danej sytuacji, dostarczającej dla ciała różnorodnych bodźców, interpretowanych przez każdy ze zmysłów. Nasz organizm jest wielką, dynamiczną fabryką, której ściany tworzą tysiące czasowników, a dana myśl, dane wspomnienie jest tylko jedną z cegieł. Nasze działania (np. depresyjne zostanie w łóżku czy lękowa ucieczka przed kontaktem) dzieją się nie z powodu własnych przeżyć, a w ich obecności.

W związku z powyższym wszystkie teorie psychologiczne czy diagnoza psychiatryczna są ze swej natury uproszczeniami – wyciągają z tego bogatego strumienia kilka kropel, które jakoś oddziałują z innymi. W związku z tym…

Nie jesteś zepsuty lub zepsuta. Wadą uproszczonych, jednoprzyczynowych sposobów rozumienia człowieka jest to, że wynika z nich, że jak tylko przytrafi ci się złe dzieciństwo, gwałt, masz takie a takie doświadczenia, to jesteś naznaczony lub naznaczona. „Twój problem tkwi w trudnych relacjach z matką w młodym wieku”, oznajmia psychoanalityk. Problem z przeszłością jest taki, że jej już nie zmienimy. Zatem jeśli u podstaw lęków stoi przeszłe doświadczenie, a to, co się stało, się nie odstanie, to pozostaje ci to przyjąć do wiadomości i nosić ze sobą, jak pęknięcie na talerzu, którego się nie naprawia.

Ludzie jednak nigdy nie są zepsuci. Każde zachowanie – w tym myślenie o przeszłości, czucie się źle z tym, co jest teraz, doświadczenia w ciele – dzieje się na szerszej arenie, jest częścią szerszego pejzażu naszych doświadczeń. Można z tym żyć i odnieść się do tego na wiele sposobów, ponieważ człowiek jest bogatszy niż pojedyncza sytuacja, niż jego historia życia. Właśnie to pokazują powyższe badania – i nie tylko one. W związku z tym…

Nie jesteś niewolnikiem swojej psychiki. Jeśli aktualne myśli, emocje czy doświadczenia w ciele to tylko część twoich przeżyć, to jest jakaś przestrzeń, w której można się do nich różnie odnieść. Jeśli całe życie skręcałeś lub skręcałaś tylko w lewo i w prawo, to i tak jesteś w stanie w każdej chwili jechać prosto, ponieważ jesteś kimś więcej niż swoją myślą czy tendencją. To umiejętność, którą każdy z nas ma w mniejszym lub większym stopniu i którą da się kształcić (nazywa się elastycznością psychiczną). Osoba w wielkim smutku, przeżywająca straszny lęk i rozdzierający ból, jest w stanie w jego obecności wciąż działać, ponieważ jest kimś więcej niż opinią na swój temat, która mówi „nie uda się” i „to za wiele”. Jest pełnym człowiekiem, zwracającym w danej chwili uwagę na ten aspekt swojego życia. W związku z tym…

Możesz wzbogacić kontekst, w którym przeżywasz swoje życie. Nie zapomnisz wspomnień, nie wyłączysz emocji czy mózgu – nie na stałe i nie bez poważnych konsekwencji np. wskutek nadużywania alkoholu lub internetu. Umysł ludzki rozwija się przez dodawanie nowych doświadczeń. Możesz zatem podejmować nowe wyzwania. Możesz przyjrzeć się swoim wartościom i zobaczyć, czy jest tak, że część twojego stresu ma sens – jest elementem stawania się rodzicem, partnerem, pracy w zawodzie, rozwijania się na wielu polach. To transakcja wiązana, sygnał kontaktu z czymś istotnym. Często skupiając uwagę na jednej trudnej rzeczy zatracamy ten bogaty kontekst lub dopiero musimy pomóc mu się pojawić.

Psychoterapia i szkolenia

Powyższe zasady…

…towarzyszą mi w pracy terapeutycznej w ramach Terapii Akceptacji i Zaangażowania, która jest terapią behawioralną skoncentrowaną na jak najlepszym przyjęciu tego, czego nie da się zmienić, oraz skoncentrowaniu się na zmianie tam, gdzie przyniesie to cenne skutki. Należy do czołowych psychoterapii pod względem skuteczności i bliżej opisuję to w serii artykułów Skuteczność Terapii (w tej chwili opublikowane są części 1 i 2).

29 listopada poprowadzę pierwsze szkolenie online, skierowane do psychologów, psychoterapeutów, coachów, psychiatrów, studentów chcących przygotować się do pracy w tych dziedzinach oraz osób zainteresowanych taką formą pracy z drugim człowiekiem. Dwugodzinny warsztat „Praca z wartościami i celami wedle terapii behawioralnej” skupia się nad interwencjami uświadamiającymi klientowi sens życia oraz na dobrym formułowaniu planu działania.

Zapraszam do zapoznania się z ofertą i śledzenia przyszłych szkoleń, które poza wartościami będą podejmować w różnych proporcjach inne użyteczne procesy, składające się na elastyczność psychiczną: uniezależnianie się od własnych przeżyć, akceptację, troskę o siebie, skupienie się na tu i teraz, obserwowanie i dystansowania się od swoich myśli czy historii życia oraz bardziej formalne aspekty jak projektowanie terapii/coachingu w opraciu o solidną diagnozę oraz mierzenie postępów w pracy.

Share on FacebookTweet about this on TwitterEmail this to someoneShare on Google+Share on LinkedIn


4 odpowiedzi na “Traumatyczna historia oraz trudne myśli nie są przyczyną problemów psychicznych”

  1. Piotr napisał(a):

    Co oznacza „możesz wzbogacić kontekst swojego życia”? Czy np. Nowa myśl/idea może wzbogacić kontekst naszego życia?

    • Bartosz Kleszcz napisał(a):

      Zasadniczo tak, choć trzeba to zawsze indywidualnie ocenić. Można przecież mieć myśli, które są nowe, ale ostatecznie nie mają wymiernego wpływu na życie.

      Co do samego cytowanego fragmentu, to chodzi o to, że są rzeczy, których się już nie zmieni – przykładem może być bolesna, skomplikowana historia życia. Jednocześnie można dbać o to, aby w obecności takiej historii mieć wartościowe, interesujące życie. W ten sposób historia (np. gwałt, utrata kogoś, przemoc domowa) przestaje determinować całe życie, bo staje się jednym z wielu elementów składowych.

  2. Piotr napisał(a):

    Kiedy myśl uznajemy jako możliwy kontekst poszerzający życie to mamy chyba most pomiędzy ACT a CBT :-) Np. Wyobrażenie sobie starego smutku jako wewnętrzne samotne dziecko (nowa myśl) może stworzyć coś nowego np. Współczucie do siebie.

    • Bartosz Kleszcz napisał(a):

      Istotą różnicy między ACT a CBT a’la Beck jest to, że w tym drugim myśli traktowane są jako przyczyny zachowania, stąd idea, że myśli należy zmieniać, aby osiagnąć poprawę. W ACT są to jedne z wielu czynników, które wpływają na końcowe zachowanie. Obie oczywiście mają pewne podobieństwa, ale to dość różne terapie pod względem założeń.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.

Terapia ACT | Trening ACT | Czym jest ACT

newsletter | fb | yt

Powrót