Krajobraz po burzy

Napisała Mariola Ciach

Jest to artykuł konkursowy z okazji dwulecia Zacznij Żyć Tu i Teraz.

Zdrada przewraca nasze życie do góry nogami, wybija na orbitę, pozbawia gruntu i zabiera oddech. Świat jakby spowalnia a rzeczywistość, jeszcze wczoraj taka oczywista i dobrze nam znana, staje się obca. Zaczyna w nas dominować poczucie nierealności i niedowierzania. Te uczucia na początku są tak silne, że w większości przypadków nie wyobrażamy sobie innej drogi niż walka o związek, o to co znane i oswojone, bo każde inne rozwiązanie ma w sobie posmak katastrofy. Dlatego próbujemy powrócić do tego, co było. Znaleźć usprawiedliwienie, zracjonalizować i udawać, że życie nadal biegnie swoim utartym torem.

Akceptacja

Akceptacja rzeczywistości to pierwszy etap podnoszenia się po zdradzie. Dopóki nie zrozumiemy i nie zaakceptujemy faktu, że coś w naszym życiu skończyło się bezpowrotnie, nie możemy rozpocząć procesu uzdrawiania. Bo to, że nasze życie nie będzie już takie samo, jest niezaprzeczalne, niezależnie od tego czy wybaczymy i rozpoczniemy nową drogę z naszym partnerem, czy wybierzemy oddzielne życie – na zawsze tracimy pewnego rodzaju naiwność i pewność przyszłości, ale w zamian zyskujemy niepowtarzalną szansę rozwoju i już tylko od nas zależy czy z niej skorzystamy, czy nie. Nasz partner zdradził, zawiódł nasze zaufanie, może popełnił błąd, a może po prostu przestał kochać i odszedł, sprawiając, że ‘my’ już nie istnieje. Możemy błagać, zaklinać rzeczywistość, angażować rodzinę i przyjaciół, żeby przemówili niewiernym do rozsądku. Możemy poruszyć niebo i ziemię, żeby uratować związek i może się to nam nawet udać, ale prędzej czy później będziemy musieli zaakceptować fakt, że czasu nie cofniemy i nie zmienimy przeszłości, że na pewne wydarzenia nie mamy wpływu, i że nie mamy kontroli nad tym, co czują i jakie decyzje podejmują inni ludzie, nawet ci najbliżsi.

Przetrwanie

Wiedza, o tym, że to, co się dzieje, jest nieuchronne, wcale nie zmniejsza bólu. Ból przytłacza nas i powoduje, że codzienne czynności wykonywane dotychczas automatycznie urastają do rangi wyzwań. Minuty rozciągają się w godziny, godziny wloką się niemożliwie, a noce wydają się wiecznością. A mimo to, poranki zawsze przychodzą zbyt szybko i trzeba wygrać codzienną walkę ze sobą, żeby wstać z łóżka. I to jest ten czas, kiedy najbardziej należy o siebie zadbać, potraktować się z dużą łagodnością. Nie musimy już teraz wiedzieć, co będzie dalej, jak będzie wyglądała nasza przyszłość, nie musimy podejmować żadnych decyzji od razu. Nie musimy też wiedzieć, co poszło nie tak i dlaczego.

To, co jest ważne w tym momencie, to zaopiekowanie się własną osobą . Skupienie się na drobiazgach: codzienny prysznic, schludne ubranie, posiłek i pójście do pracy. Rzeczy, które dawnej były oczywiste, teraz urosły do rangi trudnych do pokonania przeszkód. I wokół nich należy rozpocząć odbudowę własnego życia. Kupić żel pod prysznic o nowym, fantazyjnym zapachu, założyć pasek do spodni w szalonym kolorze, ugotować swoją ulubioną potrawę i zjeść ją przy blasku świec, nawet jeśli jedzenie zupełnie straciło smak.

I kiedy już to opanujemy pójść dalej: wyjść na spacer, do galerii, zapisać się na kurs tańca, kupić sobie jakiś drobiazg, zrobić coś czego nie robiliśmy od lat. I przede wszystkim nie zamykać się przed ludźmi, w takich chwilach są niezwykle pomocni. Zadawać sobie pytania, czego chcę w tej chwili, co mogę dla siebie zrobić. Nie spowoduje to, że przestaniemy tęsknić z dnia na dzień, ani że zniknie smutek, ale pozwoli nam przeżyć ten pierwszy etap. Później przyjdzie czas na decyzje i rozliczenia, na budowę na nowo swojego poczucia wartości, swojej wizji życia, na zdefiniowanie, jak ma ono wyglądać.

W końcu przychodzi taki dzień, w którym w ogóle nie myślimy już o tym, co się wydarzyło. Jesteśmy mądrzejsi, silniejsi i bardziej świadomi własnych potrzeb, a także własnych słabości. Wspomnienia przestają wywoływać ból, przychodzi akceptacja i chęć do życia. Tylko żeby to się wydarzyło, trzeba znaleźć w sobie siłę i zbudować siebie na nowo. Nie rozczulać się nad sobą w nieskończoność, pocierpieć, a potem świadomie porzucić rolę ofiary i zacząć walczyć o siebie. Pławienie się w negatywnych uczuciach nie dotyka osoby, która nas skrzywdziła, a ogranicza nas. Dlatego warto odpuścić i pozwolić sobie na to, żeby przyszedł ten dzień.



Jedna odpowiedź do “Krajobraz po burzy”

  1. PK pisze:

    chciałabym móc to przeczytać pół roku temu. dziękuję!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.

Czym jest ACT | Terapia ACT | Superwizja ACT |

newsletter | fb

Powrót