Okrucieństwo porównywania się z innymi

Przetłumaczył Bartosz Kleszcz

Wszyscy to robimy: patrzymy na to, co robią inni, i chcielibyśmy robić to samo.

Lub – alternatywna opcja – pogardzamy tym, co robią, oceniamy ich, stawiając siebie na piedestale.

Jedno sprawia, że czujemy się źle. Drugie sprawia, że czujemy się lepsi.

Żadne z nich nie sprawia, że czujemy się szczęśliwi.

Spójrzmy na dwa szybkie przykłady.

Przykład 1: wizyta na Instagramie

Nie korzystam z Instagrama, ale moja rodzina już tak, znam więc typowy przekaz: ludzie wybierający się na imprezy, plażę, mający świetny posiłek, podróżujący, wychodzący pobiegać lub na jogę… Ogólnie rzecz biorąc przeżywający wspaniałe życie.

Gdyby oglądać to dzień w dzień, łatwo by zacząć porównywać własne nudne życie (przynajmniej wobec tego, co widać na telefonie lub komputerze) do niesamowitego życia znajomych. Dlaczego nie jesz nic piękniejszego? Czemu nie podróżujesz lub nie ćwiczysz lub nie robisz niczego innego niż to, co robisz teraz? Czemu nie masz lepszego ciała?

To nie jest oczywiście uczciwa gra. Nie robią sobie zdjęć podczas codziennych obowiązków, włączając w to siedzenie i gapienie się w telefon lub komputer. Nie piszą o swoich lękach czy nudzie, kłótniach i prokrastynacji, swoich słabych punktach.

Ale nawet jeśli zrobisz uczciwe porównanie – ich świetnych chwil do własnych – jaką rolę ma to pełnić? Czy nasze życiowe atrakcje muszą być lepsze niż czyjekolwiek inne? Dlaczego?

Czy od tych wspaniałych obrazków zależy nasze szczęście? Czy pokazują nam sens życia?

Nie: szczęście może pochodzić też z docenienia tego, co jest właśnie przed twoim nosem, a nie marzeń, abyś robił lub robiła coś innego. Odkrywasz, jaki jest sens życia, przez zwracanie nań bliższej uwagi, a nie żyjąc w zawieszeniu w wyobraźni.

Nie musimy być lepsi od wszystkich innych: starczy pokochać to, co jest i co robimy i kim jesteśmy. To bardzo ważne.

Porównania nie czynią nas szczęśliwszymi lub bardziej doceniającymi – sprawiają, że czujemy się paskudnie w stosunku do siebie

Przykład 2: Ocenianie innych

Powiedzmy, że ciężko pracowałem, aby zmienić moje zwyczaje, rzuciłem palenie, przestawiłem się na regularne ćwiczenia i nawet jem już zdrowiej. W wielkim wysiłku zasłużyłem na bycie kimś zdrowym i jestem z tego dumny.

Następnie widzę kogoś, kto ma nadwagę, je właściwie tylko śmieci, pali i nie wygląda na to, aby kiedykolwiek uprawiał lub uprawiała dłużej sport.

Częstą reakcją jest przeskanowanie takiego kogoś (lub kogokolwiek innego) wzrokiem i ocenianie: czemuż nie przestaną wsuwać tego śmieciowego żarcia? Przejdź się raz dziennie, zjedz trochę warzyw! Nie kontrolują się! Trzeba ich obwinić za ich problemy.

Zatem oceniamy ich i porównując się w dół uznajemy się za lepszych, skoro nie mamy tylu złych nawyków. Ale nie czyni nas to szczęśliwymi: ocenianie kogoś innego sprawia tyle, że go nie lubimy. To nie jest szczęście – to kręcenie głową w geście odrazy.

Chcielibyśmy, aby byli bardziej jak my, może nawet czujemy trochę frustracji, że nie biorą życia we własne ręce i nie robią czegoś dobrego dla siebie.

Nie sprawia to, że doceniamy bardziej życie – raczej efektem tego jest, że marzymy o alternatywnych rzeczywistościach, i że frustrujemy się, że jest inaczej.

Zamiast tego możemy rozważyć próbę zrozumienia drugiej osoby. Czy kiedykolwiek zmagaliśmy się z różnymi przyzwyczajeniami? Czy kiedykolwiek czuliśmy się ze sobą źle? Oczywiście, że tak.

Wiemy, jak to jest przechodzić przez trudny czas, czuć się beznadziejnie, nie oczekiwać, że coś się zmieni. Nie wiemy, jak to jest czuć się jak ta osoba, ale może jesteśmy w stanie wyobrazić sobie, że cierpią i że życzymy, aby to cierpienie skończyło się.

Dwa zwyczaje

W obu wypadkach porównania prowadzą do czucia się naprawdę źle na swój temat lub innych. Porażająca sprawa, ponieważ jesteśmy z zasady dobrymi ludźmi, tak samo oni. Tylko w ramach porównań bierzemy coś cudownego i zmieniamy to w okrucieństwo.

Proponuję dwa nawyki, z których można skorzystać, kiedy zauważymy, że wikłamy się w porównywanie:

  1. Doceniaj, kim jesteś. Zamiast spoglądać ukradkiem na życie innych, poszukaj dobra tuż przed sobą. W sobie. Doceń chwilę, jedną za drugą, patrząc, czy może w nich jest coś wartego uwagi. Kiedy zauważysz, że porównujesz swoje życie do życia innych osób, powróć do obecnej chwili i znajdź w niej te rzeczy, które można docenić.
  2. Staraj się rozumieć, a nie oceniać. Kiedy zauważysz, że frustrują cię inni, lub że oceniasz ich… zamiast tego spróbuj ich zrozumieć. Czy przechodzą przez ciężki czas? Czy są sfrustrowani? Smutni? Wściekli? W beznadziei? Czy wiesz, jak to jest? Kiedy rozumiemy kogoś, trudniej być bezwzględnym.

Za pomocą tych dwóch strategii nasze serce wraca na właściwe miejsce. Pozwalamy okrucieństwie porównań przejść, jako że nie służą niczemu.

Share on FacebookTweet about this on TwitterEmail this to someoneShare on Google+Share on LinkedIn


Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.

Terapia ACT | Trening ACT | Czym jest ACT

newsletter | fb | yt

Powrót