Jak wybrać drogę w swoim życiu?

Przetłumaczył Krzysztof Kryca

Poniższy tekst jest odpowiedzią napisaną klientowi, który próbował ustalić, jaki kierunek powinno obrać jego życie. Pracowaliśmy nad umiejętnościami radzenia sobie z myślami i emocjami, a jego odpowiedź uświadomiła mi, że mój mail pomógł mu poluzować niektóre węzły, które jego umysł starał się zawiązać. Nie jest zaskoczeniem, że gdy ludzie orientują się, iż mogą wyzwolić się ze szponów swoich myśli, to stają się bardziej zainteresowani wyborem kierunku, w którym ich życie podąży.

I oto jesteś w miejscu, w którym wiele osób się znalazło, gdy nagle się zorientowali, że to oni,  a nie ich umysł, kontrolują swoje życie. Miejsce to nazywa się: „Co mam zrobić ze swoim życiem i w którą stronę się udać, zwłaszcza w chwili, gdy to ja stałem się tym, kto wybiera, a nie moje myśli, czy moje uczucia?” Ujmując to krócej: „Co teraz?”

Myślę, że w wielu wypadkach znalezienie powołania czy misji życiowej jest odrobinę podobne do znalezienia życiowego partnera. Dla niektórych osób wydaje się to magiczne – zawieszają spojrzenie na kimś albo przeprowadzają niezwykle poruszającą rozmowę i już wiedzą, że od tego momentu będą z tą osobą już zawsze. Taki jest powszechny schemat albo mit w zachodniej cywilizacji – miłość od pierwszego wejrzenia, „ich oczy spotkały się wbrew tłumowi w pokoju”, „to było jak eksplozja sztucznych ogni”, „cały świat się poruszył w momencie, gdy się spotkali” itd. Niemniej wydaje mi się, że to dzieje się również w innych kulturach niż zachodnia, nawet jeśli małżeństwa są kojarzone przez rodzinę. Nie chcę być cyniczny – to naprawdę się zdarza, ale często jest przedstawiane jako ideał albo jedyna forma prawdziwej miłości, która ma znaczenie. Nazwijmy to relacją typu pierwszego.

Z drugiej jednak strony jest wiele udanych małżeństw, gdzie ludzie prawdopodobnie nie poczuli wielkiej pasji albo intensywności od pierwszego spotkania. Ale dzięki nieustającemu wysiłkowi, cierpliwości, uprzejmości i ogromnej chęci, aby umiejscowić drugą osobę na pierwszym miejscu, a siebie na drugim, udało im się wzbudzić nawzajem w sobie miłość. Niektóre małżeństwa stają się niezwykle cenne i satysfakcjonujące, ponieważ partnerzy nie mogą sobie wyobrazić życia bez siebie i dodają: „Trudno byłoby mi być sobą bez niego/niej”, albo „Ona/on czyni mnie lepszą, albo nawet najlepszą wersją siebie, jaką tylko mogę być”. Nazwijmy to relacją typu drugiego.

Wiesz, myślę, że są szczęśliwi ludzie, którym przydarzyła się pierwsza sytuacja w odniesieniu do misji życiowej. Mam krewną, która chciała być prawnikiem. Od 10 roku życia nie pragnęła niczego innego. Jej stopnie w szkole były przez kilka lat okropne, wyglądało na to, że nie ma szans, aby to zamierzenie zrealizowała. Aktualnie również nie są zbyt dobre dla jej prawniczej kariery, choć jest już w ostatniej klasie. Niemniej, udało się jej trochę podciągnąć, więc jest już na ostatniej prostej i jeśli nie w tym roku, to prędzej czy później dopnie swego. Nawet jeśli nie dostanie się na kurs prawniczy, będzie mogła zostać praktykantem adwokackim i odnaleźć się na tej drodze, zamiast innej. Wie, że to jest to, czego szuka.

 Niektórzy mają po prostu szczęście.

Reszta z nas musi się nieustannie potykać próbując zorientować się, czy to jest właściwa praca dla mnie, czy pozwoli mi być wszędzie, gdzie zechcę, czy da mi wystarczająco wysokie zarobki, czy to najlepsza droga na wykorzystanie moich talentów, czy powinienem najpierw się nieskończenie długo uczyć, czy raczej zacząć działać i w ten sposób się uczyć?

I kiedy próbujemy odpowiedzieć na te pytania poprawnie, życie nam ucieka przed nosem. I gdy ciągle próbujemy udzielić sobie odpowiedzi, to próbując właśnie jej udzielamy. Mówiąc inaczej: gdy robisz wszystko co w twojej mocy, aby znaleźć dla siebie kierunek w życiu, to idziesz już w pewnym kierunku, nawet nie zdając sobie z tego sprawy!

Więc czy i jak Terapia Akceptacji i Zaangażowania może nam pomóc?

 Po pierwsze może. A po drugie są dwie drogi:

Pierwszy krok – akceptacja, jest czymś, co już robisz. Obserwuj myśli, jakimi twój umysł próbuje cię zaczepić i działaj zaangażowany w danym kierunku, nawet jeśli czujesz się, że umysł nie daje Ci spokoju. To, z czym teraz walczysz, to przekonanie twojego umysłu, który próbuje ci wmówić, że jedyna droga kariery albo misji życiowej to relacja typu pierwszego. Ale co jeśli jest ci przeznaczony typ drugi? Jeśli tak właśnie jest, to zwracanie uwagi na te myśli jest odrywaniem uwagi od twojej właściwej misji. Mam świadomość, że niekoniecznie następny krok będzie prosty. I dlatego dobrze jest go wykonać.

I oto krok drugi: zaangażowanie. Ale w tym właśnie momencie twój umysł atakuje cię pytaniem: Ok, ale w co tak naprawdę mam się zaangażować?

To, co teraz mam do powiedzenia, nie spodoba się twojemu umysłowi. I kiedy mówię, że twój umysł tego nie zaakceptuje, to mam na myśli, że to, co powiem, wywoła bardzo „zaczepne” myśli z jego strony. Więc gdy już wiemy, jak traktować tego typu natrętne myśli i uczucia – stań trochę z boku, obserwuj myśli jako myśli w twojej głowie i rusz w kierunku uczuć, które się pojawiają, traktując je jak uczucia, które przemijają, płyną i odpływają. Więc teraz już wiesz, jak odpowiadać swojemu umysłowi i jest to ta sama odpowiedź, jakiej chciałem udzielić na pytanie: Ok, ale w co tak naprawdę mam się zaangażować?

Brzmi ona:

Nie ma to znaczenia tak długo, jak długo robisz to, co robisz w sposób sensowny, ważny i celowy za każdym razem, gdy coś robisz.

Co będziesz dzisiaj robił? Jak możesz uczynić to ważnym, sensownym i wartościowym? Tylko dzisiaj.

Jeśli będziesz tak działał każdego dnia, przez resztę swojego życia, jestem pewny, że będziesz w stanie spojrzeć wstecz i dostrzec w tym wartość, że to co robisz nabrało znaczenia. Niemniej to co mówię brzmi, jakby trzeba było wziąć to na wiarę, więc następne pytanie brzmi: dlaczego miałbyś mi uwierzyć?

Ale nie zapytam o to.

Zamiast pytać, poproszę cię o spróbowanie tego podejścia, a następnie potraktowanie własnego doświadczenia jako najlepszego dowodu. Ale pamiętaj – musisz zainwestować w to trochę czasu – myślę, że maksymalnie kilka tygodni.

Odpowiedź, której udzieliłem powyżej nie załatwia wszystkiego, jest ona dopiero pierwszym krokiem, z którego możesz zacząć swoją podróż.

Następnym razem jak się skontaktujemy, możemy spróbować zagłębić się w to pytanie trochę bardziej i spróbować na nie odpowiedzieć, ale podejrzewam, że może to nie mieć miejsca od momentu, jak zrobisz to wszystko, o czym ci napisałem – rób każdego dnia wszystko w sposób znaczący, sensowny i celowy. Znajdź we wszystkim co robisz cel i sens.

Share on FacebookTweet about this on TwitterEmail this to someoneShare on Google+Share on LinkedIn


Jedna odpowiedź do “Jak wybrać drogę w swoim życiu?”

  1. agata napisał(a):

    Poszłam do liceum humanistycznego – ciągle myślę, że zły wybór. Skończyłam studia ratownictwo medyczne – nie pracuję w zawodzie bo uważam, że się nie nadaję, że to nie dla mnie. Zaczęłam psychologię, po semestrze wzięłam rok dziekanki, żeby wyjechać do pracy do Anglii. W Anglii wiem, że nie chcę zostać. Chcę wrócić jak najszybciej, ale nie wiem, czy kontynuować studia. Studiować 5 lat skoro znowu mam wrażenie, że się nie nadaję i to nie dla mnie? Nigdy nie wiedziałam i nie wiem jaką ścieżkę wybrać. Czy iść na studia, studium, podyplomówkę? A może na kursy? Czy nie iść na studia i po prostu szukać pracy? Przez to wszystko ciągle mam wrażenie, że jestem do niczego bo wszystko co w życiu robiłam i tak jest do niczego. Codziennie myślę o tym, co zrobiłam źle, co powinnam zrobić, czego nie robić.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.

Terapia ACT | Trening ACT | Czym jest ACT

newsletter | fb | yt

Powrót