Zaznacz stronę
Przetłumaczyła Patrycja Kwiatkowska

Przez wiele lat byłem emocjonalnie zależny – oczekiwałem od innych okazywania mi miłości i oddania.

Nie zachowywałem się w szalony, desperacki sposób, rodem z wenezuelskich dramacideł, ale w sposób, w który wielu z nas dobrze zna. Chciałem, by ktoś mnie uszczęśliwiał. Obwiniałem świat za moje nieszczęście, ciągle poszukując emocjonalnej satysfakcji z rąk innych ludzi.

Takie postępowanie było powodem wielu różnych problemów, z których nie zdawałem sobie wtedy sprawy. Miewałem problemy w związku, bo gdy druga osoba nie spełniała moich oczekiwań, miałem do niej żal. Wiele razy byłem przez to smutny, ponieważ wydawało mi się, że szczęście pochodzi z zewnątrz – szczęście bardzo niepewne i właściwie nieuchwytne. Straciłem nadzieję. Bo skoro inni ludzie byli odpowiedzialni za moją radość i spełnianie moich potrzeb, to co ja mogłem zrobić, gdy tego nie robili? Co jeśli zamiast szczęścia czułem przez nich ból?

Dopiero przez ostatnich kilka lat zacząłem stawać się bardziej niezależnym uczuciowo. Moje relacje w związku się poprawiły i znacznie wzrosło poczucie szczęścia. Choć z pewnością nie mogę się okrzyknąć specjalistą w tym temacie, to jednak chcę się z wami podzielić kilkoma spostrzeżeniami. Uniezależnianie tej sfery naszego „ja” to bardzo, bardzo przydatny proces, o czym poświadczyć mogą ci, którzy już przez niego przeszli.

Mały test

Zapytaj siebie:

  • Czy poszukujesz partnera życiowego, który mógłby cię uczynić szczęśliwą?
  • Jeśli masz już kogoś – czy oczekujesz od tej osoby miłości, zaspokojenia, wsparcia, pocieszenia i ciągłego utwierdzania w uczuciach?
  • Czy złościsz się, jeśli twoja partnerka nie reaguje w oczekiwany sposób, nie spełnia twoich wymagań?
  • Gdy jesteś sama, czy czujesz potrzebę wypełnienia samotności jakimiś rozpraszaczami? Czy zawsze grzebiesz w telefonie i wydzwaniasz do innych, gdy jesteś sam?
  • Jak dużo narzekasz na ludzi? Jak często wściekasz się na to, co robią?
  • Czy cały świat kręci się wokół twojego związku? A co z twoimi przyjaźniami, relacjami z dziećmi?
  • Czy przejmujesz się, gdy twój partner robi coś bez ciebie, albo odcina cię od czegoś, co do tej pory robiliście razem?
  • Czy bywasz zazdrosny, zazdrosna?

Powyższa lista oczywiście nie jest kompletna, ale część z was pewnie zobaczyła siebie w różnych sytuacjach ze swojego życia, odpowiadając na te pytania.

To jednak wcale nie oznacza, że jesteś zła lub zły! Mnie idzie coraz lepiej, lecz wciąż nie zawsze jestem w stanie zachować moją emocjonalną niezależność. Większość ludzi ma podobne problemy, choć wcale się do nich nie przyznaje, obawiając się, że inni będą ich źle postrzegać. A przecież nikt nie lubi być źle postrzeganym, nawet przez samego siebie. Jeśli powyższe sytuacje nie są ci obce, wcale nie oznacza, że coś jest z tobą nie tak – to po prostu część tego, kim w tej chwili jesteś.

Jakkolwiek brak niezależności uczuciowej z pewnością nie jest kwestią bycia „złym człowiekiem”, to myślę, że umiejętności związane z jej osiągnięciem są bardzo pożyteczne. Mogą na przykład, tak jak to było u mnie, przyczynić się do zmian w twoim związku i osiągnięcia większego szczęścia.

Jak dotarliśmy do takiego stanu

Początku emocjonalnej zależności należy poszukiwać w dzieciństwie, kiedy to w zaspokajaniu wszelkich naszych potrzeb – w tym miłości, wsparcia, bycia kimś ważnym – w pełni polegamy na rodzicach. Owa niezależność często nie wykształca się u nas, ponieważ kochający rodzice robią wszystko, by nam te potrzeby zaspokoić.

I tak wkraczamy w dorosłość, nie nauczywszy się bycia niezależnymi. Szukamy kogoś, kto wszedłby w rolę rodzica. Poszukując partnera idealnego, prawdopodobnie przejdziemy przez kilka nieprzyjemnych rozstań, ponieważ (a) jesteśmy emocjonalnie zależni i przez to będziemy robić rzeczy, które powoli będą niszczyły nasz związek i/lub (b) nasz partner okaże się mieć dokładnie ten sam problem.

Jeśli czujemy się niepewnie, obwiniamy drugą osobę o skrzywdzenie nas. Jeśli nie czujemy wsparcia – ponownie obwiniamy. Jeśli coś złego się nam przytrafia, stajemy się ofiarami, ponieważ nie potrafimy ruszyć z naszym życiem do przodu, gdy ktoś robi nam coś złego, prawda?

Jest jednak na to rozwiązanie. Musimy nauczyć się jednego: szczęście nie pochodzi wyłącznie z zewnątrz.

Budowanie emocjonalnej samodzielności

Poszukujemy szczęścia w innych osobach, ale to nie one są jego niezawodnym źródłem. Ludzie przychodzą i odchodzą z naszego życia lub – z przyczyn tylko im znanych – są emocjonalnie nieosiągalni.

Rzecz w tym, że ich zadaniem wcale nie jest zaspokajanie naszych emocjonalnych potrzeb – przecież oni sami walczą o to, by zaspokoić swoje. Więc zamiast poszukiwać szczęścia w innych ludziach, musimy sobie uświadomić, że go tam nie ma. Ono jest w nas. Szczęścia nie znajdziemy w wyobrażanej sobie przyszłości, ani w żadnym innym miejscu. Ono jest na wyciągnięcie ręki, tu i teraz, ciągle i niezmiennie.

W jaki sposób możemy je odnaleźć? To wymaga wewnętrznych poszukiwań. Weź pod uwagę kilka moich spostrzeżeń:

  • Usiądź samotnie, skupiony lub skupiona, bez jakichkolwiek rozpraszaczy w zasięgu ręki i wzroku. Spójrz w głąb siebie. Zauważ pojawiające się w twej głowie myśli. Poznaj swój umysł i zobacz, jak bardzo jest fascynujący. On sam w sobie jest niekończącym się źródłem wiedzy i rozrywki.
  • Jednym z moich źródeł radości jest tworzenie czegoś, wymyślanie rozwiązań, kreowanie. Nikogo nie potrzebuję, by to robić, a dzięki temu potrafię wprawić się w zdumienie nad własnymi możliwościami.
  • Kocham się uczyć. Nauka daje mi szczęście i pozwala się rozwijać.
  • Ciekawość jest dla mnie bezgranicznym źródłem szczęścia.
  • Naucz się naprawiać swoje własne problemy. Jeśli się nudzisz – zrób coś z tym. Jeśli czujesz się skrzywdzona, samotna – pociesz siebie. Jeśli jesteś zazdrosny – nie wymagaj od niego lub niej uspokajających deklaracji. Jeśli uwierzysz, że to nie inni są problemem, będziesz w stanie znaleźć rozwiązanie w sobie.
  • Gdy zorientujesz się, że znów narzekasz – znajdź powód, by być wdzięcznym.
  • Jeśli złapiesz się na byciu w potrzebie – znajdź sposób, by samemu okazać żądane emocje.

Kiedy chcesz, by ktoś ci pomógł – pomóż sobie. Stwórz sobie własne, wbudowane źródło szczęścia. Krocz przez życie jako kompletny, radosny człowiek, niepotrzebujący niczego. Następnie przyjdź z tego miejsca niezależności i kochaj innych. Nie dlatego, że chcesz, by to uczucie zostało odwzajemnione. Nie dlatego, że chcesz czuć się potrzebny. Ale dlatego, że kochanie innych jest całkiem niesamowitą sprawą.