Jak poradzić sobie ze strachem przed miłością – pięć sposobów

Przetłumaczył Krzysztof Kryca

Najważniejsze co możemy zrobić, aby nie działać na podstawie strachu, to uświadomić sobie, że czujemy strach. Strach przed bliskością nie jest problemem bez rozwiązania, ale szukanie rozwiązania oznacza jednoczesną konstatację, że mamy problem, co samo w sobie nie jest przyjemne. Jednocześnie dla wielu z nas może być problematyczne w ogóle dostrzeżenie tego strachu i powiązanie go z miłością. Wielu z nas może czuć się oszukanych albo wręcz prześladowanych przez tego typu przesłankę („jeśli szukam rozwiązania, to mam problem”), podczas gdy wielu nie dostrzega, że naszą największą przeszkodą jest to, jak znaleźć rozwiązanie. Niezależnie czy jest to obawa przed przywołaniem ran z przeszłości, czy odtworzenie naszego dzieciństwa, korzyścią dla nas będzie osiągnięcie głębszego zrozumienia mniej świadomych motywów, które niszczą nasze najbliższe relacje.

W jakiejkolwiek relacji jedyną osobą, którą możesz kontrolować, jesteś ty sam. Nawet niedoskonałe relacje mogą pokazać nam sposoby, poprzez które ograniczamy samych siebie, i pomóc nam rozwinąć nasze partnerskie predyspozycje. Tylko w naszej mocy jest decyzja o tym, kim chcemy być w naszej relacji i działać zgodnie z tym, niezależnie od tego, co nasz partner robi. Przedstawię teraz kilka niezwykle istotnych działań, które możemy przedsięwziąć, aby znieść bariery w nas, które odpychają miłość.

Przyjrzyj się swojemu życiu

Poszukując sposobów, w jaki bronimy się przed miłością, pomocne może okazać się spojrzenie na naszą przeszłość. Możemy zacząć od przyjrzenia się naszej aktualnej lub byłej relacji. Gdzie znajdują się blokady? Jeśli relacja się zakończyła, to gdzie zaczęła się psuć? Jaka kwestia blokuje/blokowała rozwój związku? Jakimi sposobami mogliśmy odtrącać miłość? Jakie myśli inspirowały takie działania? Co mówiliśmy sobie ostatnim razem, gdy prowokowaliśmy partnera, zaczynaliśmy kłótnie, byliśmy oziębli, odrzucaliśmy czyjeś uczucie, odmawialiśmy zaproszeniu, powstrzymywaliśmy się przed emocjami, wyśmiewaliśmy komplement jako nieprawdziwy i niepotrzebny itd.?

Kiedy już zlokalizujemy myśli albo “krytyczny głos wewnętrzny”, który wypełnia nasze głowy w tych sytuacjach, możemy zacząć rozpoznawać tematy i powracające zachowania oraz zacząć wychwytywać wzorce. Możemy zobaczyć, jak nasz instynkt samozachowawczy ciężko pracuje, aby odeprzeć miłość. Możemy zauważyć, że mamy problemy z byciem akceptowanym przez naszego partnera, albo wzbudzają w nas niechęć jego/jej oczekiwania. Może okaże się, że budzi się w nas odruch obronny pod spojrzeniem pełnym miłości, albo szybko popadamy w lęk, czy też obezwładnia nas poczucie odrzucenia.

Kiedy już nauczymy się odkrywać nasze wzorce, możemy przyjrzeć się źródłom, z których pochodzą. Możemy przyjrzeć się naszemu dzieciństwu, żeby sprawdzić, skąd te zachowania się wzięły. Czy zostałeś kiedyś odrzucony przez rodzica albo opiekuna? Czy czułaś, że musisz się im narzucać, aby zasłużyć na uwagę? Byłeś gnębiony w swojej rodzinie? Czy zauważyłaś destrukcyjne zachowania między swoimi rodzicami? Czy dostrzegłeś może negatywne sytuacje w ich relacji, które mogą teraz uaktywniać się w twoim zachowaniu?

Zachowania i postawy, których jesteśmy świadkami i których sami doświadczamy jako dzieci, często na poziomie podświadomości kształtują sposób naszego myślenia i działania jako dorosłych. Mieć kogoś, kto nas kocha, albo patrzy na nas inaczej niż byliśmy postrzegani w dzieciństwie, stanowi unikatowe wyzwanie, którego niektórzy z nas oczekują w naszych dojrzałych relacjach. Mieć satysfakcjonującą, pełną miłości, dojrzałą relację miłosną często jest związane z zerwaniem naszych rodzinnych wzorców albo relacji.

Wyzwalając samych siebie z negatywnego dziedzictwa naszej rodziny i odnajdując sens naszej niepowtarzalnej tożsamości, jednocześnie pozytywnie się rozwijając, prawdopodobnie odczujemy konsternację i bunt – będzie to dla nas zupełnie nowa sytuacja. Trzeba jednak być ostrożnym – niepowodzenie w wyzwalaniu się z więzów rodzinnych może utrudnić nam funkcjonowanie w naszym nowym, wolnym życiu. Kiedy wreszcie zrozumiemy, jak nasza przeszłość wpływa na teraźniejszość, możemy przedsięwziąć jedno z najkorzystniejszych działań, aby poprawić nasze życie miłosne – możemy wysłać nasze emocje i projekcje z powrotem tam, skąd się wzięły. Na przykład, możemy przestać postrzegać naszego partnera jako odrzucającego czy podejrzanego, wiedząc, że to mówi nasza przeszłość, a nie chwila obecna.

Przestań słuchać swojego wewnętrznego krytyka

Spróbuj rozpoznać ten maleńki głosik w swojej głowie, który karmi cię informacjami w stylu: „On tak naprawdę nie kocha cię. Nie bądź głupia. Uciekaj, zanim cię naprawdę skrzywdzi”. Pomyśl, jak ten krytyczny głos wewnętrzny nakazuje ci unikać bliskości i bezbronności: „Ona tylko tobą manipuluje. Nie pozwól, aby odkryła prawdziwego ciebie. Nie możesz ufać każdemu”. Pomyśl, jak ściąga ciebie i innych w dół, podkopując twoją pewność siebie: “Jesteś zbyt brzydka/gruba/niezdarna, aby być w związku. Nikt tobą nie jest zainteresowany”.

W ciągu twego życia, te okrutne i przebiegłe procesy myślowe będą próbowały odciągnąć cię od znalezienia miłości. Rozpoznanie ich pomoże ci przestać widzieć je jako prawdziwe albo jako twój osobisty punkt widzenia. Pozwoli ci to oddzielić je i działać niezależnie od ich szkodliwych rozkazów. Pamiętaj, że pobłażanie swojemu wewnętrznemu krytykowi oznacza wypuszczenie na wolność swojej starej tożsamości, i chociaż nieprzyjemnej, to dającej poczucie bezpieczeństwa. Zerwanie z tą krytyką wzbudzi lęk, ale jest to bitwa, którą warto podjąć. Zwyciężanie nad tym lękiem i ignorowanie wewnętrznego krytyka na każdym zakręcie pozwoli ci odkryć i stać się prawdziwym sobą.

 Staw czoła swoim blokadom

Bardzo łatwo jest wycofać się do starych, komfortowych działań, które dają nam poczucie schronienia i samowystarczalności. Nawet jeśli kończą one się poczuciem samotności, braku albo utwierdzają nas przeciwko miłości, to i tak powracamy do tych blokad jak do ciężkich, niezniszczalnych tarcz osłaniających nas przed światem. Nieważne jak uwodzicielskie mogą się wydawać, nie są przyjaciółmi – istnieją one po to, aby uniemożliwiać nam osiąganie naszych celów.

Może wzbudzać to uczucie grozy, nawet niebezpieczeństwa, gdy mamy otworzyć się na kogoś jak dziecko, albo pokazać swoje uczucia przed rodziną, ale utrwalając te blokady trudno będzie nam stworzyć konstruktywny związek. Co prawda bycie nieautentycznym ochroni nas przed bólem odrzucenia, czy bycia niedostrzegalnym, ale jednocześnie utrudni nam zaakceptowanie miłości, która się do nas zbliża wielkimi krokami. Jak już nauczymy się jak schematy, które narzucono nam w przeszłości, wypełniają nas bólem dzisiaj, możemy sprzeciwić się tym najbardziej instynktownym zachowaniom i z czasem stać się tym, kim chcemy w naszej relacji.

Pozwól sobie poczuć swoje emocje

Bodajże wszyscy możemy się odnieść do stwierdzenia “Miłość nas ożywia i pobudza” i jest to chyba jedyne powiedzenie, które jest głęboko prawdziwe. Miłość nas uwrażliwia. Wpływa na naszą zdolność odczuwania szczęścia, namiętności i żywotności. Jednakże powoduje również, że jesteśmy bardziej podatni na ból i stratę. Zakochanie się może przypomnieć nam minione zranienia. Może otworzyć nam oczy na egzystencjalne prawdy. Niestety, nie możemy wybiórczo usypiać naszych uczuć. Kiedy próbujemy uniknąć bólu, pozbawiamy się jednocześnie radości i miłości.

Głęboka troska o innego człowieka powoduje, że także z większą troską i uwagą spoglądamy na resztę świata. Kiedy te emocje wzrastają, powinniśmy się na nie otworzyć. Możemy być zmartwieni, że silne emocje przejmą nad nami kontrolę albo nad naszym życiem, ale tak naprawdę, kiedy nie próbujemy ich blokować, emocje są ulotne,. Dla przykładu: smutek przychodzi falami i kiedy pozwalamy sobie poczuć go, to jednocześnie otwieramy samych siebie na doświadczenie potężnej ilości radości.

Niedawno słyszałam jak komik Louis C.K. idealnie i treściwie uchwycił tę kwestię w anegdocie ze swojego ostatniego talk-show, mówiąc: „Smutek jest poetycki. To wielkie szczęście, że możesz doświadczać smutnych momentów. Ponieważ kiedy pozwalasz sobie na smutek, twoje ciało wytwarza przeciwciała szczęścia, które natychmiast biegną na spotkanie smutku”. Smutek może być dobrym znakiem, pokazuje, że jesteśmy otwarci i bezbronni. Podobnie lęk może być pozytywnym sygnałem, że się zmieniamy albo rozwijamy samych siebie w kierunku, który może mieć pozytywny wpływ na nasze życie.

Pozwól sobie na bezbronność i bądź otwarty lub otwarta

Wielu z nas żyje w strachu przed bezradnością. Od najwcześniejszych lat hartowano nas i wmawiano nam, abyśmy byli zaradni. Nie dzwoń do niej co najmniej przez trzy dni. Nie mów pierwsza: „Kocham cię”. Nie mów mu jak się czujesz. Nie pozwól, aby dostrzegła, jak bardzo ci na niej zależy. Bycie bezbronnym jest oznaką siły, nie słabości. Oznacza ignorowanie głosów w twojej głowie i działanie zgodnie ze swoimi uczuciami. Kiedy to robisz, uczysz się, że możesz przetrwać nawet wtedy, kiedy ktoś cię zrani. Będziesz zdolny lub zdolna żyć z większą ufnością i większymi możliwościami, wiedząc, że pozostajesz sobą nawet wtedy, kiedy świat dokoła mówi ci, że nie jesteś idealny.

Pozostanie sobą nie oznacza planowania swojej drogi, czy też zamykania się na nowe doświadczenia. Bycie bezbronnym czy bezbronną oznacza dokładnie coś przeciwnego – gotowość do otwarcia się na nowych ludzi i przełamania starych wzorców. Jeśli regularnie wybierasz dominujących i kontrolujących partnerów, tylko po to, aby odnaleźć siebie w relacji, w której cierpisz, spróbuj umówić się z kimś zupełnie innym, z kimś bardziej elastycznym. Unikaj tworzenia twardych i szybkich zasad w związku. Podążaj za tym, co czujesz , jednocześnie znajdując siłę w mądrości, że nikt nie kontroluje i nie ma wpływu na twoje szczęście, poza tobą samym lub samą. Możesz uniknąć bycia ofiarą dla świata i swojego wewnętrznego krytyka przez uczciwe zachowanie, znosząc blokady, aby być naprawdę sobą.

Zawierzyć tym działaniom i zainwestować w swoje związki – oba te czynniki są częścią naturalnego procesu wewnętrznego rozwoju oraz stawania się sobą. To tylko kwestia odcięcia się od destruktywnych, często wyimaginowanych więzów naszej przeszłości i rozpalenia nowoodkrytego sensu siebie – siebie zdolnego lub zdolnej do życia w relacji pełnej miłości z inną, unikatową postacią. Kiedy stawiamy czoła barierom, to stawiamy siebie w samym środku nas samych – uczymy się żyć „całościowo”.

Możemy rzucić sobie wyzwanie zaakceptowania miłości – odpowiedzieć spojrzeniem pełnym miłości, rzadziej odwracać głowę z zakłopotaniem. Możemy działać w sposób, który nasz partner doświadczy jako kochający, rzadziej zaś jako ograniczający i samoobronny. Możemy podejść do naszych blokad z ciekawością i współczuciem, a następnie powoli rozpocząć zmianę tej części naszego równania, która ogranicza naszą zdolność kochania.

Owszem, możemy zostać zranieni w trakcie tej drogi przez wady i braki u innych, ale ważne jest, aby zauważyć, że jako dorośli ludzie jesteśmy elastyczni. Kiedy otwieramy samych siebie na miłość, to tworzymy świat, w którym żyjemy. Prawdziwa miłość promieniuje na zewnątrz i karmi się rozlewaniem na innych. Jej zaraźliwym efektem jest to, że wraca do nas, wypełniając nasze życie cudownymi relacjami. W ten sposób życie na pewno staje się bezcenne. Czy nie o to właśnie chodzi?

Share on FacebookTweet about this on TwitterEmail this to someoneShare on Google+Share on LinkedIn


Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.

Terapia ACT | Trening ACT | Czym jest ACT

newsletter | fb | yt

Powrót