Czy cynizm rujnuje twoje życie?

Przetłumaczył Krzysztof Kryca

Niezależnie, czy będzie to leniwy współpracownik, który dzwoni chory w poniedziałek rano, czy też ekscentryczny znajomy, który zawsze robi rezerwację na ostatnią chwilę, zawsze będzie istniało coś (lub ktoś) w naszym życiu wyzwalającego w nas cynizm. Jak niepasujący sweter, cynizm może być łatwy do włożenia, ale zdecydowanie trudniejszy do ściągnięcia. Jakie zatem ryzyko niesie ze sobą przymykanie oczu na cyniczne zachowania? Przeprowadzone w 2009 roku badania na próbie ponad 97000 kobiet pokazały, że optymistyczne panie mają niższy wskaźnik zachorowań na chorobę wieńcową, raka i ogólnie niższy wskaźnik śmiertelności. Odwrotnie, kobiety z bardziej pesymistyczną i cyniczną osobowością mają wyższy wskaźnik zapadania na te choroby oraz wyższą śmiertelność. Kiedy myślimy o wrogości i negatywności jako zagrażających życiu czynnikach, to naszym kluczowym celem powinno być stanie się mniej cynicznym.

Cynizm jest częścią obronnej postawy, jaką przyjmujemy, aby chronić siebie. Jest uruchamiany, kiedy czujemy się zranieni albo źli na coś i zamiast poradzić sobie bezpośrednio z tymi emocjami, pozwalamy im, aby stały się ropiejącymi ranami i skrzywiły naszą perspektywę (poznawczą). Kiedy wzrastamy w cynizmie wobec jednej rzeczy w naszym życiu, powoli możemy stawać się cyniczni wobec wszystkiego. W trakcie wspólnych wakacji ze swoją rodziną moja przyjaciółka zorientowała się, że coraz bardziej wzrasta w niej frustracja wobec swojego męża. To, co zaczęło się od drobnej irytacji na niego, ponieważ zapomniał aparatu i nie było gotowy na czas, z czasem urosło we wrogą postawę wobec wszystkiego, co robił. Ten krytyczny i ochronny punkt widzenia kształtował  to, jak spędzała ten czas, uwalniając zrzędliwość oraz rozdrażnienie wobec jej rodziny i przyjaciół. Trwało to, dopóki nie wróciła do domu i nie zadała sobie pytania: „Jaki jest mój problem? Jak mogłaś pozwolić, aby cynizm przejął nad tobą kontrolę?”.

Kiedy stajemy się cyniczni, to bardzo często pobłażamy swoim przesadnie ważnym (w naszym mniemaniu) zachowaniom i formujemy oczekiwania wobec zachowań, które ludzie powinni realizować w określony sposób. Dla przykładu – moja koleżanka myślała sobie: „nigdy bym nie pozwoliła mu czekać; w ogóle się ze mną nie liczy” albo „wydaje mi się, że jemu w ogóle nie zależy, abyśmy mieli jakieś wspólne zdjęcia z wakacji. To ja, bardziej niż on, dbam o to, abyśmy wszyscy byli razem”. Przez tak jednostronną perspektywę zaczynamy szukać i koncentrować się na tym, co w ludziach najgorsze. Niecierpliwość mojej przyjaciółki w związku z wczasami połączyła się z jej sposobem mierzenia się z nieprzyjemnymi uczuciami poprzez „bycie zorganizowaną” i „przejmowanie kontroli nad sytuacją”, co doprowadziło do większej podatności na wszystko, co szło nie tak, jak powinno. Była ciągle przejęta, obserwując wszystkie błędy, a niezwykle rzadko koncentrowała się na wspólnych doświadczeniach, które mogła dzielić z mężem.

Historia mojej przyjaciółki przypomniała mi, że cynizm bardzo często ujawnia się, kiedy ukierunkujemy nasze własne negatywne emocje i sądy na tych, którzy nas otaczają. Jej krytyczne uczucia wobec męża powstały z presji, jaką wywierała na siebie, „aby być najlepszą wersją siebie” przed swoją rodziną. Chciała, aby wszystko poszło perfekcyjnie, od jej przyjazdu, aż do zdjęć, które będą robić.

Wiele z naszych cynicznych emocji bierze się z poczucia bezradności. W momencie, w którym byliśmy bardzo otwarci, a ktoś nas zawiódł, jesteśmy dużo bardziej skłonni zareagować przez zahartowanie i zachowania mocno asekuracyjne. Wysoka podatność na cynizm może być bezsprzecznym znakiem, że zwracamy się przeciw samym sobie. Kiedy przyjmujemy cyniczny stan umysłu, to bardzo często spoglądamy na ludzi dokoła nas przez ten sam krytyczny filtr, którym patrzymy na siebie. Ten „krytyczny głos wewnętrzny” jest częstokroć skierowany na nas i mówi nam, że nie jesteśmy wystarczający dobrzy, albo że po prostu zaczynamy „nie pasować”. Jednakże surowy sąd naszego wewnętrznego krytyka może być zwrócony też na zewnątrz, na ludzi wokół. Możemy zacząć postrzegać kogokolwiek spośród naszych bliskich przyjaciół wyłącznie z chłodną rezerwą i nie potrafić wzbudzić w sobie współczucia wobec jego problemów i niepowodzeń.

Ponieważ cyniczne i podejrzliwe zachowania kreują negatywny filtr, poprzez który obserwujemy nasze otoczenie, to kiedy jesteśmy w tym stanie, mamy skłonność do niezauważania radości w życiu. Folgujemy zatem mentalności „my versus oni”, która ustawia nas przeciwko pewnej osobie lub grupie. Łatwo wtedy zniekształcać ludzi i tworzyć karykatury ich wad. Kiedy to robimy, to dobrze jest zadać sobie pytanie: „Czyj punkt widzenia nadchodzi? Czy tak się naprawdę czuję, czy też jest to zbyt silna reakcja emocjonalna, oparta na zadawnionych odczuciach z przeszłości?”

Powiązanie między naszymi cynicznymi tendencjami a myślami, które nam się przytrafiają, nie zawsze jest łatwe do wyłapania, ale bardzo często cyniczne zachowania są odbiciem istotnych scen z naszej przeszłości. Kiedy moja przyjaciółka opowiedziała mi swoją historię wakacyjną, wspomniała, że „sposób w jaki atakowałam swojego męża, brzmiał dokładnie jak moja matka. Te słowa rzeczywiście brzmiały jak jej słowa, nie moje”. Krytyczne zachowania, na które jesteśmy wystawieni w dzieciństwie, niezależnie od tego, czy dotyczą nas bezpośrednio, czy innych, kształtują sposób w jaki postrzegamy ludzi, kiedy dorośniemy. Wydarzenia, które pozostawiają nas bezbronnymi, zranionymi, czy wściekłymi mogą nierzadko wyzwalać dawne, obronne, często także cyniczne reakcje. Jako ludzie dojrzali, naszą odpowiedzialnością jest oddzielić te zachowania od naszych własnych i odróżnić je od destrukcyjnych, wczesnych oddziaływań, dzięki czemu nie zranimy tych, którzy są blisko nas.

Negatywność może być zaraźliwa, ściągając w dół tych, którzy są wokół nas. Będzie zrażała do nas innych, działając we wrogi sposób, albo stając się samoobroną i izolacją. W końcu zawsze w naszym interesie jest, aby być otwartym i narażonym na niebezpieczeństwo – a na pewno rzadziej, niż być nieprzyjemnym i spisywać ludzi na straty. Jedyna osoba, którą możemy kontrolować, to my sami. Kiedy stajemy się cyniczni, jesteśmy tymi, którzy cierpią.

Bycie „osobą-szklanką do połowy pełną” uczyni nas nie tylko szczęśliwszymi, ale też zdrowszymi. Badania opublikowanie w Journal of Personality mówią, że, „pozytywne emocje wspomagają psychologiczne i fizyczne samopoczucie poprzez bardziej efektywne radzenie sobie”. Mówiąc inaczej, nasze pozytywne emocje mogą w tym momencie uczynić nas bardziej prężnymi, kiedy stawimy czoła negatywnym okolicznościom. Dlatego pytanie brzmi: „dlaczego nie patrzeć na to, co najlepsze w ludziach?” Dlaczego wzbudzać w sobie cierpienie ze względu na wady innych? Jak możemy pozbyć się cynicznego, destrukcyjnego punktu widzenia i krytycznych nawyków, które prowadzą nas spiralą ku dołowi?

Unikanie cynizmu nie oznacza unikania emocji. Nie polega na oszukiwaniu się albo życiu fikcją, kiedy cynizm zaczyna nas otaczać. Raczej idzie o to, aby ulżyć naszemu cierpieniu przez bezpośrednie stawienie czoła emocjom – bez pozwalania im, aby podkoloryzowały soczewki, przez które patrzymy na świat. Jest niezwykle istotne, abyśmy znali nasze emocje i pozwalali sobie odczuwać je w pełni. Możemy wtedy decydować, jak chcemy się zachowywać. Zamiast wypuszczać z siebie na bezdechu krytyczne komentarze albo plotkować o kimś, kto nas sprowokował, możemy zastanowić się, co wyzwoliło w nas cyniczną reakcję. Spodziewamy się czyjegoś ataku? Czy doświadczamy zranienia i złości? Czy osunęliśmy się w punkt widzenia, który nie jest nasz? Możemy więc porozmawiać z kimś o naszych uczuciach, albo możemy w ostateczności spróbować dowiedzieć się, co czujemy wobec samych siebie. Możemy zatem żyć w zgodzie z sobą poprzez powzięcie działań, które uniemożliwią nam sabotowanie własnego życia lub nadymanie się cynizmem.

Odmienne podejście polega na tym, aby być wrażliwym wobec siebie i dostrzegać własne oczekiwania. Doskonalenie współczującego zachowania, w którym jesteśmy zaciekawieni, otwarci, akceptujący i przepływa przez nas miłość, jest podstawą do zwalczenia cynizmu. Kiedy jesteśmy zdolni odczuwać bezpieczeństwo i zapewnić je sobie, to potrafimy lepiej okazywać współczucie wobec innych. Możemy rozpocząć od rozpoznania, że każdy toczy jakąś walkę. Często, kiedy ktoś robi coś, co nas rani, to warto wiedzieć, że działa on z pozycji obronnej i rani samego siebie. Niektóre osoby mogę mieć gorsze cechy od innych, ale każdy posiada braki.

Współczucie wymaga unikatowego powiązania akceptacji dwóch rzeczy – tego, że każdy z nas posiada niezależny umysł myślący różnorodnie, oraz tego, że wszyscy płyniemy tą samą łódką, że w rzeczywistości każdy cierpi na rozmaite sposoby. Współczucie sprzeciwia się cynizmowi przez wewnętrzne przyzwolenie na odczuwanie naszej złości, bólu albo frustracji bez umieszczania tych emocji w ciemnym miejscu, które wykrzywi jednocześnie nas i nasze emocje. Największy żal mojej przyjaciółki podczas wakacji był związany z jej oziębłymi i pełnymi lekceważenia zachowaniami wobec męża, kiedy mogła się zorientować, że przecież on również czuł się zraniony. Odwiedzanie jego rodziny zawsze wzbudzało w niej bolesne wspomnienia bycia nazywanym „głupią” i „zapominalską”. Mogła wyrazić swój niepokój i troskę bez zwracania się przeciwko niemu, a razem mogli odnieść korzyść przez rozmowę o ukrytych emocjach.

Ważne jest, abyśmy zaakceptowali to, że tworzymy świat, w którym żyjemy. Kiedy troszczymy się o współczucie, zamiast przekuwania go w cynizm, czujemy się lepiej. Żyjemy bliżej ludzi, o których dbamy i bardziej realizujemy siebie w trakcie wspólnych spotkań. Przez bycie otwartym i wyrozumiałym odciążamy siebie z destrukcyjnych zachowań i wyciągamy to, co najlepsze z otaczającego nas świata.

Share on FacebookTweet about this on TwitterEmail this to someoneShare on Google+Share on LinkedIn


15 odpowiedzi na “Czy cynizm rujnuje twoje życie?”

  1. Kleszcz napisał(a):

    WSTĘP DO ARTYKUŁU

    Od kiedy tylko pamiętam, w cynizmie moim i otaczających mnie ludzi interesowały mnie dwie sprawy. Pierwsza: dlaczego? Co powoduje, że ludzie działają w sposób tak bezwzględny wobec siebie oraz innych? Dlaczego nie dość, że ranią siebie oraz swoich najbliższych przez cyniczne komentarze i krytyczne podejście, to jeszcze uważają to za wyraz swojej autentyczności, ponieważ „mówią to, co myślą bez zbędnego owijania w bawełnę”. Druga sprawa: dlaczego cynizm tak doskonale i szybko zaraża innych? Jaką moc w sobie posiada, że ludzie tak chętnie i łatwo mu się poddają, choć nierzadko wiedzą, że zbyt wiele na nim nie zbudują?

    Odpowiedzią jaką udzielałem sobie na pierwsze pytanie, był najczęściej strach. Człowiek boi się tego, co go otacza, boi się nowego, jest zamknięty – najlepiej zatem to wyśmiać, znieważyć, odrzucić. Odpowiedź na drugie pytanie: łatwizna. Nie ma nic prostszego niż cynizm i nic bardziej wymagającego niż otwartość. Do czasu rzecz jasna, aż stanie się ona bajecznie prosta, gdy wejdzie nam w nawyk.

    Od kiedy wyzwoliłem się z cynizmu, to ilekroć spotykam cynika na swojej drodze, to budzi się we mnie głębokie współczucie. Każdy z cyników, których znam, na zewnątrz, w towarzystwie, przy browarze jest pewnym siebie gierojem, doszczętnie niszczącym każdego, kto podłoży się pod ostrze jego komentarzy. W samotności zaś, gdy wraca do domu, to głęboko tęskni za bezpieczeństwem, miłością i drugą osobą, przed która będzie mógł odkryć całego siebie.

    –Krzysztof Kryca

  2. Rosiak napisał(a):

    O patrzcie, przed chwilą dowiedziałem się, ze jestem cynikiem i od razu zacząłem szukać o sobie info w Internecie. Tak znalazłem tą stronę. Zgadzam się z tym, ze z zewnątrz wszystko co robię może wydawać się dziwne, destrukcyjne itp itd. Ale matko bosko, ludzie. Wpisuje w wyszukiwarkę „cynizm synonimy” a tam 87 określeń i żadne nie jest pozytywne!!! Nosz kur..
    Tylko Wikipedia podaje w miarę bezstronne info (nie będę cytować, można sobie sprawdzić samemu).

    Generalnie to jest tak. Oskarżacie mnie, że nie myślę o innych tylko ich krytykuje, oskarżam, oceniam. Nie stosuje się do norm(bo znam lepsze!). Jednocześnie wy krytykujecie i oceniacie mnie. Jedyne co przechyla szalę na waszą stronę jest wasza liczebność. Normalnych, typowych, ślepych ludzi jest wszędzie pełno za to ile tych dostrzegających w tym wszystkim prawdziwa rzeczywistość? To tak jakby was wszystkich umieścić w obozie jakichś kanibali. Oni wierzą, że jedzenie serc dodaje im siły i dla nich tak przecież rzeczywiście jest (placebo). Czy zaakceptowalibyście to i dołączyli do uczty? NIE!

    Zgadzam się, że moja filozofia odbija się negatywnie na otoczeniu, ale zwróćcie uwagę na to, że jeśli się postaram będę mógł wyeliminować wszystkie swoje negatywne cechy. I dalej będę cynikiem!! Nie liczę oczywiście jako cechy negatywnej tego, że jakiś za przeproszeniem debili jeden z drugim uzna mnie za dziwaka bo nie jestem taki (głupi) jak on. Cynik nie równa się z hipokrytą. Co to oznacza? Ze kiedyś sam bylem durny jak wszyscy dookoła tyle że zmądrzałem. Wiem, że gdybym był na miejscu kogoś innego to byłbym taki jak ten ktoś. Nie chce się do nikogo przywalać, każdy ma swoje zdanie. Ale to nie takie proste! Nabieranie mądrości życiowej musi trwać latami. I nie może obejść się bez błędów. Trzeba je popełniać, nawet jeśli mamy przez to stracić paru (debilnych) koleżków.

    To jakaś paranoja. To, że jakaś babka przywala się do swojego męża nie oznacza, że od razu jest cynikiem. Tylko że się przywala. Tylko tyle! Sama może tkwić w iluzji, używać słów takich jak milosc, Bóg, przyjaźń, CYNIK(!!!), związek, zabawa, mądrość itp itd w całkowicie odrealniony i nieprzemyślany sposób! Czy ktoś taki może być uznany za cynika? A czy ktoś, kto od czasu do czasu kupi sobie coś droższego a na co dzień oszczędza jest od razu rozrzutny? Czy ktoś kto tylko chodzi do kościoła a resztę z elementów wiary ma w d… może się nazywać wierzącym? Tak? To za kogo on ma tego Boga skoro ma Go w d..?!

    Prawdziwy cynik ma swój powód żeby takim być. Ma też prawo do początkowego szoku, że żyje w tak fałszywym świecie. Tak jak wy możecie sobie drwić z prawdy lub ją ignorować, tak ja mogę tego nie akceptować. Dokładnie tak jak wy nie akceptujecie mnie.

    Czy cynizm rujnuje moje życie?
    Hahaha. Zrujnowane życie? Dlaczego? Bo odważyłem się powiedzieć STOP głupocie? Co prawda dalej jestem jeszcze głupi, ale jestem już na dobrej drodze. Ja przynajmniej wiem gdzie idę i po co tam idę.

    Na koniec zaznaczę jeszcze jedna rzecz. Nie, nie uważam że jestem najmądrzejszy. Uważam tylko że jestem mądrzejszy niż większość z was szaraczki.
    A i nie oceniam nikogo z was. Po prostu was opisuje z mojego punktu widzenia. Cześć

    • Bartosz Kleszcz napisał(a):

      Nie wydaje mi się osobiście, by była jakaś jedna właściwa droga życia – są za to opinie na ten temat. Na tę stronę wpadają osoby, które chcą coś zmienić i cynizm może być właśnie czymś, co warto u danego kogoś odciąć. U innej osoby taka cecha lub jej aspekt może być z kolei życiodajnym fundamentem życia.

      Choć nie uważam, że budowanie swojego poczucia wartości na byciu lepszym niż „szaraczki” jest solidnym przepisem na życie. Jeśli ktoś ocenia kogoś jako gorszego (bo „szaraczek” to pejoratywne określenie), to właściwie jedyne, co ma się wtedy do zaoferowania, to że jest się lepszym niż osoby, których i tak się nie ceni. Być lepszym ktoś inteligentny, silny, z wielkim sercem to niezłe dokonanie. Bycie kimś lepszym niż „szaraczek” to właściwie niewiele.

      To ogólnie pułapka takiego pojęcia jako „samoocena”, które bazuje na porównaniach i jest niestabilną drogą. Mieliśmy o tym parę artykułów, zachęcam do przyjrzenia się i im.

    • vohuman napisał(a):

      Powiem krótko. Bredzisz. To co piszesz to właśnie na siłe szukanie usprawiedliwień dla cynizmu. Pójście ta drogą to wpisanie się w tą chorą filozofie. Bedąc cynikiem sam redukujesz możliwości swojego umysłu i jego zdrowe właściwości społeczne. Nigdy nie ma dla takiej postawy usprawiedliwienia a to że w oóle tak piszesz to dlatego że chwilowo wydaje ci się wygodna taka postawa ale destrukcje siejesz jak siałeś.

    • Max napisał(a):

      Ojej… Jaka piękna cyniczna postawa. Wszystko się zgadza z artykułem. Nie wiedzę więc Twojej mądrości…

    • Wiatr1000 napisał(a):

      Podobny punkt widzenia ;)

      Ja jako cynik po prostu neguje utarty system, w którym większość tkwi. Tak naprawdę większość tylko mówi o pozytywnych farmazonach tylko czy większość coś w tym kierunku robi?

      Ja wolę być cynikiem niż optymistycznym hipokrytą, który mówi o pozytywiźmie i życzliwości a sam się do tego ma jak róża do kożucha.

      Patrzę krytycznie na świat bo widzę jego NIEDOSKONAŁOŚĆ zamiast dostrzegać iluzję DOSKONAŁOŚCI. Wszyscy pragną cudowności itd innych pierdół ale nie dostrzegają, że to tylko ich własny wymysł zrodzony z egoistycznych pragnień!

      Ja widzę jak jest! SZARO, buro i nijako. Tylko w tym idę do przodu a nie jak optymista nakręcony jak bączek różowymi okularami nic ze swoim życiem nie robi i nic nie zmienia.

      Jestem świadomy różnorodności wśród ludzi i ich osobistych pragnień, które to właśnie one PRAGNIENIA są tym czym ludźmi kieruje. NIE altruizm! Nie ma altruizmu, tylko różne stopnie własnego egoizmu!

    • Julia napisał(a):

      100% racja.
      Pozdrawiam! :)

  3. Rosiak napisał(a):

    Masz racje we wszystkim co piszesz. Ale uwierz mi, jestem bardzo realistycznym cynikiem. Mialem okres, w którym wykorzystałem całą moją wiedzę i z typowego gościa co tylko chleje, jara i pierdzieli głupoty stałem się po prostu (w mojej tamtejszej opinii) zajebisty. Chodziłem napakowany, biegałem po 15km (będąc napakowanym i warząc 100kilo, wiec to juz coś, nawet czasem dodawałem do tego obciążenie w plecaku). Nie bylem też oczywiście głupim pakerosem z siłki. Była kalenistyka, naturalizm, żadnego wspomagania ani odzywek. O kurna chłopie, jak mi się wtedy wszystko we lbie pozmieniało! Ile ja głupoty wtedy zaobserwowałem!!! Impreza? No dobra, pójdę. A tam? „no to na jednego!!!!!” I tak w kolko 10x, dopiero potem można było zacząć się „bawić”. Stroniłem od alkoholu wiec widziałem to wszystko z tej jasnej strony mocy. Po prostu szok.

    Znalem mechanizmy psychologiczne, które stały za moją „zajebistością”. Próbowałem tego nauczyć tych swoich „przyjaciół”. Nie dało się. Szybko przestaliśmy się spotykać bo tylko ryli banie. Oni dalej tylko pija piwko, dobierają się w pary, liżą sobie d…
    I narzekają na wszystkich tylko nie na siebie. Bo przecież są normalni!

    Potem przyszło cierpienie, normalnie straciłem cały grunt pod nogami. Bo ja nie chciałem być odizolowanym narcyzem. We wszystkim zawsze powtarzałem sobie „możesz to rozegrać jeszcze lepiej”.

    Starałem się na wszelkie sposoby. Czułem, że muszę przystopować. Nie mogłem się pogodzić z tym, że wszystkich oceniam swoją miarą zajebistości. Przecież nie może być tak, że ja jestem taki mądry a reszta to głupcy. Wiedziałem to, choć dopamina i testosteron robiły swoje. Przestałem wiec ćpać sport.

    I co? Nie obyło się bez deprechy, w końcu rzucić najlepszy narkotyk na świecie jakim jest sport nie może być takie latwe. Ale mi przecież nie chodziło o ćpanie. Mi chodziło o rzeczywistość. O prawdę. O mądrość.

    No i wróciłem do tej waszej konserwy z intencją zrozumienia. Z empatią. Dałem się ponieść w wir życia bez kontroli.

    Co mi to dało? Tylko cierpienie i ból.
    W przenośni można by to określić tak, jak gdybym z ćpania koksu wrócił do picia wódki tylko dlatego, że innych nie stać na koks. Po prostu z lepszego stałem się gorszy. Pod każdym względem prócz jednego. Nabrałem doświadczenia. Teraz wiem, że skrajności są złe bo to tylko początek drogi ku mądrości i „oświeceniu”.

    Życie jest jak wir. Zanim człowiek dotrze do jego środka musi znaleźć się w każdej ze stron i powoli, powoli zbliżać się do końca. Inaczej nie da się znaleźć głębszego celu w tym wszystkim. Inaczej ludzie będą jak to spokojne morze stać w miejscu, od czasu do czasu będą się na coś wzburzać…

    Cyt. via Wiki:
    „Cynizm – postawa etyczna, charakteryzująca się nieuznawaniem i podważaniem wartości i norm obowiązujących w danym środowisku.”
    (…)
    „Według cyników nie istnieją „wyższe wartości”, „wzniosłe cele” czy ideały (np. dobro powszechne, rodzina, Bóg). Są one jedynie słowami, za pomocą których jednostki oszukują same siebie, lub które służą jednym do manipulacji drugimi. Tym samym podając je w wątpliwość obnaża się ludzkie zakłamanie.”

    /// nie uważam żeby nie istniały wyższe wartości czy wzniośłe cele. Po prostu ludzie w ogóle nie rozumieją czym jest ta cala „wyższa wartość” i przekładają przyjemności ponad nią. Operują tylko różnymi słowami, opiniami, emocjami nie rozumiejąc z tego nic więcej. Innymi słowy kochają się, mając się jednocześnie w d.. Gdyby nie hormony a czysta, niezmąconą świadomość, może 1% ludzi wiązałoby się w związki. Chyba, ze robiliby to z pobudek biznesowych tak jak kiedyś.

    „Cynizm może więc być uznany za postawę, nastawioną na realizację wyższej, bardziej autentycznej moralności”

    I o to tutaj kurna chodzi. Wszystko zmierza ku upadkowi a tacy jak ja pragną się temu przeciwstawić. Wymyśleć coś nowego i lepszego. Nauczyć potem tego swoje dzieci. Bez tego świat szybko zamieni się w jeden wielki film z miliardem aktorów a ci najbogatsi będą sobie nas oglądać z jakiegoś „Elizjum” w kosmosie (jest taki film).

    Nawet określenie „cynizm” upadło do roli śmieciowego określenia wszystkiego co po prostu jest głupie.

    • vohuman napisał(a):

      Zgadzam się

    • vohuman napisał(a):

      CYnizm to zboczenie z właściwej drogi w stronę hipokryzji, psychopatii i w konsekwencji zezwierzęcenia. To droga w jedną stronę. Każdy kto na niej jest musi z niej zawrócić bo niszczy siebie i innych. Nie jest człowiekiem tylko pajacem udającym człowieka. Fałsz ZAWSZE prowadzi do nieszczęść i zniszczenia duchowego a często także innego.

      • Nie bój się, mów, dostaniesz lizaka napisał(a):

        Ojej, ileż mocnych słów. Chcesz o tym porozmawiać? O swoich skrywanych niepokojach przebijających z tego strachu przed cynikami?

  4. Rosiak napisał(a):

    Dostałem bana czy co? :D nic nie widać ;D

  5. Rosiak napisał(a):

    aa już wiem. Nie da się zamieszczać linków do innych stron, ta? Nie to nie :P

  6. Lulek_G napisał(a):

    Twój pierwszy komentarz wywołał we mnie reakcję podobnej do tej, jaką budzą we mnie ludzie na co dzień, gdy obserwuję ich z mojej cynicznej perspektywy. Po pierwsze odwołujesz się do „prawdy”, której, jak twierdzisz, poszukujesz. Jedną z cech cynika jest relatywizm i niewiara w jej istnienie, gotowość przyznania, że każdą tezę można udowodnić i obalić. W tamtym komentarzu mam osobę święcie przekonaną, że odkryła patent na „tę właściwą” drogę i myśli, że jest obiektywna. To już mi przypomniało zwykłego, niedojrzałego megalomana, jednego z „maluczkich” łudzących się swoją iluzją. Uderza u Ciebie też niczym nieuzasadnione przekonanie o tym, że arbitralnie wskazane przez Ciebie kryterium „bycia napakowanym” to oznaka bycia „superior”, jak lubię nazywać stan, do którego dąży i czasami ociera się cynik. Ja odkryłem w sobie tę postawę właśnie dopiero wtedy, kiedy doszedłem do wniosku, że nie istnieje prawda, drogą przesilenia, które omal nie zakończyło się obłędem, gdy z chorobliwą wręcz konsekwencją szukałem obiektywizmu. Nie ma prawdy, nie ma obiektywizmu, nie ma ideałów. Ich zastąpiłem sobie utylitaryzmem, a cynizm jako czerwona lampka w głowie zawsze mi się włącza, gdy mój umysł kusi kolejna iluzja mająca wg mej ludzkiej natury dogodzić mojemu samopoczuciu. Ciągle, prawie co dzień mam wątpliwości co do kryteriów owej wspomnianej przez Ciebie „zajebistości”, będąc na etapie konstatacji, że może nią być praktyczne przełożenie domniemanej przeze mnie wartości. Przez długi czas nie mogłem być pewien, czy robię dobrze, zawsze myśląc i czyniąc inaczej niż otoczenie, nawet na wszelki wypadek modyfikując zaserwowaną mi i kupioną z marszu przez resztę receptę, w najważniejszych oraz najdrobniejszych codziennych sprawach. Zdawało mi się, że ostateczne potwierdzenie uzyskałem, kiedy wbrew przeciwnościom pozytywnie zweryfikował mnie wolny rynek, pozwalając na wyciąganie z niego kilka razy więcej korzyści niż robią to inni ludzie pozornie spełniający „mój” profil (i większość innych grup). Ale nie byłbym cynikiem, gdybym nadal w siebie nie wątpił (nie tylko w innych) i jakby intuicyjnie szukam miejsca, w którym popełniam błąd, bo przecież na pewno gdzieś mi się przydarzył po drodze. Nie wierząc w obiektywizm, walczę ze swoim subiektywizmem, i nie wierząc w prawdę, staram się tropić i eliminować fałsz. Nie mogę być jak gimbus, który z góry uznaje się za lepszego, nie siląc się nawet na drobną wątpliwość, co do swojej osoby. Takich megalomanów jest na pęczki, ja koniecznie muszę być inny. Oczywiście, ludzka natura kocha pławić się w dobrym samopoczuciu, choć raz poczuć się, pomyśleć o sobie i powiedzieć, że jest się lepszym i że to „już”. Nawet na to mogę sobie pozwolić dopiero po uzasadnieniu płynącym ze stanu konta czy ocenach w indeksie, z których zwłaszcza to pierwsze realnie i praktycznie przekłada się na jakość byt, a ta z kolei na szanse przetrwania i prokreacji. Natychmiast po tym jednak dla cynika „gra” rozpoczyna się na nowo, bo skoro obiektywizm i prawda nie istnieją, to żadne kryterium mnie nigdy nie zadowoli. Takie małe się wydają te wskazane przeze mnie, subiektywne, niepewne, bo przecież wystarczy odrzucić naturalistyczny, darwinowski aksjomat. Cynizm to wieczna walka i potrzeba do niego wyjątkowo silnego charakteru, aby był długotrwały i konsekwentny, wymaga czasem nieludzkiego wysiłku psychicznego, gotowości do negacji tego, również osiągnięć, czego przeciętny człowiek nawet by nie potrafił podważyć, co dopiero śmiał i na to wpadł. Cynik w moim pojęciu wątpi, kpi i odrzuca własne fantasmagorie dziesięć razy bardziej i częściej niż oddaje się powątpiewaniu w wartości innych ludzi.

  7. Nie bój się, mów, dostaniesz lizaka napisał(a):

    „Jedną z cech cynika jest relatywizm i niewiara w jej istnienie, gotowość przyznania, że każdą tezę można udowodnić i obalić.”

    Bo dokładnie tak jest. Relatywizm. Wiele napisałeś, by przed samym sobą ukryć strach przed tym, że tak właśnie jest.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.

Terapia ACT | Trening ACT | Czym jest ACT

newsletter | fb | yt

Powrót