Zaznacz stronę
Przetłumaczył Krzysztof Kryca

Niezależnie, czy będzie to leniwy współpracownik, który dzwoni chory w poniedziałek rano, czy też ekscentryczny znajomy, który zawsze robi rezerwację na ostatnią chwilę, zawsze będzie istniało coś (lub ktoś) w naszym życiu wyzwalającego w nas cynizm. Jak niepasujący sweter, cynizm może być łatwy do włożenia, ale zdecydowanie trudniejszy do ściągnięcia. Jakie zatem ryzyko niesie ze sobą przymykanie oczu na cyniczne zachowania? Przeprowadzone w 2009 roku badania na próbie ponad 97000 kobiet pokazały, że optymistyczne panie mają niższy wskaźnik zachorowań na chorobę wieńcową, raka i ogólnie niższy wskaźnik śmiertelności. Odwrotnie, kobiety z bardziej pesymistyczną i cyniczną osobowością mają wyższy wskaźnik zapadania na te choroby oraz wyższą śmiertelność. Kiedy myślimy o wrogości i negatywności jako zagrażających życiu czynnikach, to naszym kluczowym celem powinno być stanie się mniej cynicznym.

Cynizm jest częścią obronnej postawy, jaką przyjmujemy, aby chronić siebie. Jest uruchamiany, kiedy czujemy się zranieni albo źli na coś i zamiast poradzić sobie bezpośrednio z tymi emocjami, pozwalamy im, aby stały się ropiejącymi ranami i skrzywiły naszą perspektywę (poznawczą). Kiedy wzrastamy w cynizmie wobec jednej rzeczy w naszym życiu, powoli możemy stawać się cyniczni wobec wszystkiego. W trakcie wspólnych wakacji ze swoją rodziną moja przyjaciółka zorientowała się, że coraz bardziej wzrasta w niej frustracja wobec swojego męża. To, co zaczęło się od drobnej irytacji na niego, ponieważ zapomniał aparatu i nie było gotowy na czas, z czasem urosło we wrogą postawę wobec wszystkiego, co robił. Ten krytyczny i ochronny punkt widzenia kształtował  to, jak spędzała ten czas, uwalniając zrzędliwość oraz rozdrażnienie wobec jej rodziny i przyjaciół. Trwało to, dopóki nie wróciła do domu i nie zadała sobie pytania: „Jaki jest mój problem? Jak mogłaś pozwolić, aby cynizm przejął nad tobą kontrolę?”.

Kiedy stajemy się cyniczni, to bardzo często pobłażamy swoim przesadnie ważnym (w naszym mniemaniu) zachowaniom i formujemy oczekiwania wobec zachowań, które ludzie powinni realizować w określony sposób. Dla przykładu – moja koleżanka myślała sobie: „nigdy bym nie pozwoliła mu czekać; w ogóle się ze mną nie liczy” albo „wydaje mi się, że jemu w ogóle nie zależy, abyśmy mieli jakieś wspólne zdjęcia z wakacji. To ja, bardziej niż on, dbam o to, abyśmy wszyscy byli razem”. Przez tak jednostronną perspektywę zaczynamy szukać i koncentrować się na tym, co w ludziach najgorsze. Niecierpliwość mojej przyjaciółki w związku z wczasami połączyła się z jej sposobem mierzenia się z nieprzyjemnymi uczuciami poprzez „bycie zorganizowaną” i „przejmowanie kontroli nad sytuacją”, co doprowadziło do większej podatności na wszystko, co szło nie tak, jak powinno. Była ciągle przejęta, obserwując wszystkie błędy, a niezwykle rzadko koncentrowała się na wspólnych doświadczeniach, które mogła dzielić z mężem.

Historia mojej przyjaciółki przypomniała mi, że cynizm bardzo często ujawnia się, kiedy ukierunkujemy nasze własne negatywne emocje i sądy na tych, którzy nas otaczają. Jej krytyczne uczucia wobec męża powstały z presji, jaką wywierała na siebie, „aby być najlepszą wersją siebie” przed swoją rodziną. Chciała, aby wszystko poszło perfekcyjnie, od jej przyjazdu, aż do zdjęć, które będą robić.

Wiele z naszych cynicznych emocji bierze się z poczucia bezradności. W momencie, w którym byliśmy bardzo otwarci, a ktoś nas zawiódł, jesteśmy dużo bardziej skłonni zareagować przez zahartowanie i zachowania mocno asekuracyjne. Wysoka podatność na cynizm może być bezsprzecznym znakiem, że zwracamy się przeciw samym sobie. Kiedy przyjmujemy cyniczny stan umysłu, to bardzo często spoglądamy na ludzi dokoła nas przez ten sam krytyczny filtr, którym patrzymy na siebie. Ten „krytyczny głos wewnętrzny” jest częstokroć skierowany na nas i mówi nam, że nie jesteśmy wystarczający dobrzy, albo że po prostu zaczynamy „nie pasować”. Jednakże surowy sąd naszego wewnętrznego krytyka może być zwrócony też na zewnątrz, na ludzi wokół. Możemy zacząć postrzegać kogokolwiek spośród naszych bliskich przyjaciół wyłącznie z chłodną rezerwą i nie potrafić wzbudzić w sobie współczucia wobec jego problemów i niepowodzeń.

Ponieważ cyniczne i podejrzliwe zachowania kreują negatywny filtr, poprzez który obserwujemy nasze otoczenie, to kiedy jesteśmy w tym stanie, mamy skłonność do niezauważania radości w życiu. Folgujemy zatem mentalności „my versus oni”, która ustawia nas przeciwko pewnej osobie lub grupie. Łatwo wtedy zniekształcać ludzi i tworzyć karykatury ich wad. Kiedy to robimy, to dobrze jest zadać sobie pytanie: „Czyj punkt widzenia nadchodzi? Czy tak się naprawdę czuję, czy też jest to zbyt silna reakcja emocjonalna, oparta na zadawnionych odczuciach z przeszłości?”

Powiązanie między naszymi cynicznymi tendencjami a myślami, które nam się przytrafiają, nie zawsze jest łatwe do wyłapania, ale bardzo często cyniczne zachowania są odbiciem istotnych scen z naszej przeszłości. Kiedy moja przyjaciółka opowiedziała mi swoją historię wakacyjną, wspomniała, że „sposób w jaki atakowałam swojego męża, brzmiał dokładnie jak moja matka. Te słowa rzeczywiście brzmiały jak jej słowa, nie moje”. Krytyczne zachowania, na które jesteśmy wystawieni w dzieciństwie, niezależnie od tego, czy dotyczą nas bezpośrednio, czy innych, kształtują sposób w jaki postrzegamy ludzi, kiedy dorośniemy. Wydarzenia, które pozostawiają nas bezbronnymi, zranionymi, czy wściekłymi mogą nierzadko wyzwalać dawne, obronne, często także cyniczne reakcje. Jako ludzie dojrzali, naszą odpowiedzialnością jest oddzielić te zachowania od naszych własnych i odróżnić je od destrukcyjnych, wczesnych oddziaływań, dzięki czemu nie zranimy tych, którzy są blisko nas.

Negatywność może być zaraźliwa, ściągając w dół tych, którzy są wokół nas. Będzie zrażała do nas innych, działając we wrogi sposób, albo stając się samoobroną i izolacją. W końcu zawsze w naszym interesie jest, aby być otwartym i narażonym na niebezpieczeństwo – a na pewno rzadziej, niż być nieprzyjemnym i spisywać ludzi na straty. Jedyna osoba, którą możemy kontrolować, to my sami. Kiedy stajemy się cyniczni, jesteśmy tymi, którzy cierpią.

Bycie „osobą-szklanką do połowy pełną” uczyni nas nie tylko szczęśliwszymi, ale też zdrowszymi. Badania opublikowanie w Journal of Personality mówią, że, „pozytywne emocje wspomagają psychologiczne i fizyczne samopoczucie poprzez bardziej efektywne radzenie sobie”. Mówiąc inaczej, nasze pozytywne emocje mogą w tym momencie uczynić nas bardziej prężnymi, kiedy stawimy czoła negatywnym okolicznościom. Dlatego pytanie brzmi: „dlaczego nie patrzeć na to, co najlepsze w ludziach?” Dlaczego wzbudzać w sobie cierpienie ze względu na wady innych? Jak możemy pozbyć się cynicznego, destrukcyjnego punktu widzenia i krytycznych nawyków, które prowadzą nas spiralą ku dołowi?

Unikanie cynizmu nie oznacza unikania emocji. Nie polega na oszukiwaniu się albo życiu fikcją, kiedy cynizm zaczyna nas otaczać. Raczej idzie o to, aby ulżyć naszemu cierpieniu przez bezpośrednie stawienie czoła emocjom – bez pozwalania im, aby podkoloryzowały soczewki, przez które patrzymy na świat. Jest niezwykle istotne, abyśmy znali nasze emocje i pozwalali sobie odczuwać je w pełni. Możemy wtedy decydować, jak chcemy się zachowywać. Zamiast wypuszczać z siebie na bezdechu krytyczne komentarze albo plotkować o kimś, kto nas sprowokował, możemy zastanowić się, co wyzwoliło w nas cyniczną reakcję. Spodziewamy się czyjegoś ataku? Czy doświadczamy zranienia i złości? Czy osunęliśmy się w punkt widzenia, który nie jest nasz? Możemy więc porozmawiać z kimś o naszych uczuciach, albo możemy w ostateczności spróbować dowiedzieć się, co czujemy wobec samych siebie. Możemy zatem żyć w zgodzie z sobą poprzez powzięcie działań, które uniemożliwią nam sabotowanie własnego życia lub nadymanie się cynizmem.

Odmienne podejście polega na tym, aby być wrażliwym wobec siebie i dostrzegać własne oczekiwania. Doskonalenie współczującego zachowania, w którym jesteśmy zaciekawieni, otwarci, akceptujący i przepływa przez nas miłość, jest podstawą do zwalczenia cynizmu. Kiedy jesteśmy zdolni odczuwać bezpieczeństwo i zapewnić je sobie, to potrafimy lepiej okazywać współczucie wobec innych. Możemy rozpocząć od rozpoznania, że każdy toczy jakąś walkę. Często, kiedy ktoś robi coś, co nas rani, to warto wiedzieć, że działa on z pozycji obronnej i rani samego siebie. Niektóre osoby mogę mieć gorsze cechy od innych, ale każdy posiada braki.

Współczucie wymaga unikatowego powiązania akceptacji dwóch rzeczy – tego, że każdy z nas posiada niezależny umysł myślący różnorodnie, oraz tego, że wszyscy płyniemy tą samą łódką, że w rzeczywistości każdy cierpi na rozmaite sposoby. Współczucie sprzeciwia się cynizmowi przez wewnętrzne przyzwolenie na odczuwanie naszej złości, bólu albo frustracji bez umieszczania tych emocji w ciemnym miejscu, które wykrzywi jednocześnie nas i nasze emocje. Największy żal mojej przyjaciółki podczas wakacji był związany z jej oziębłymi i pełnymi lekceważenia zachowaniami wobec męża, kiedy mogła się zorientować, że przecież on również czuł się zraniony. Odwiedzanie jego rodziny zawsze wzbudzało w niej bolesne wspomnienia bycia nazywanym „głupią” i „zapominalską”. Mogła wyrazić swój niepokój i troskę bez zwracania się przeciwko niemu, a razem mogli odnieść korzyść przez rozmowę o ukrytych emocjach.

Ważne jest, abyśmy zaakceptowali to, że tworzymy świat, w którym żyjemy. Kiedy troszczymy się o współczucie, zamiast przekuwania go w cynizm, czujemy się lepiej. Żyjemy bliżej ludzi, o których dbamy i bardziej realizujemy siebie w trakcie wspólnych spotkań. Przez bycie otwartym i wyrozumiałym odciążamy siebie z destrukcyjnych zachowań i wyciągamy to, co najlepsze z otaczającego nas świata.