Dziesięć błędów, jakie popełniają medytujący

Przetłumaczył Bartosz Kleszcz

Bazując na przeglądach badań i klasycznej literaturze na ten temat, a także na naszych własnych obserwacjach podczas przeprowadzania eksperymentów oraz praktykowania medytacji, następujące punkty są tym, co uznajemy za dziesięć największych błędów popełnianych przez osoby biorące się za medytację.

Dziesiąte miejsce – Nie rozpoczynanie medytacji: Mimo, że nierozpoczynania praktyki nie można z definicji uznać za błąd osób, które medytują, to postanowiliśmy dołączyć to do listy jako medytacyjny błąd, ponieważ jest znacząca ilość osób, która jest zainteresowana startem, ale nigdy tak naprawdę się za to nie bierze. Przykładowo, niedawna ankieta na reprezentatywnej próbie przeprowadzona przez Mental Health Foundation odkryła, że ponad połowa brytyjskich dorosłych chciałaby zacząć, ale tylko 26% zmienia aktualnie pomysł w działanie.(1)Oczywiście, mimo najlepszych intencji i niezależnie od ilości przeczytanych na ten temat książek, jeśli nigdy nie zabierzemy się za medytowanie, to owoce tej praktyki nigdy nie wyrosną.

Dziewiąte miejsce – Poddawanie się po rozpoczęciu: Mimo że istnieją dane, które pokazują, jak z roku na rok zmienia się ilość ludzi w danych religiach świata, to nie udało nam się dotrzeć do żadnych pewnych danych, które by określały ilość osób, które biorą się za medytację, a następnie w którymś momencie poddają się. Jednakże, bazując na tysiącach medytujących, z którymi mieliśmy kontakt, jest to niestety bardzo częste zjawisko – entuzjastyczny początek i rezygnacja, jak tylko napotkają pomniejszą trudność. Jednym z powodów, dla którego ludzie nie trzymają się obranej drogi, mogą być nierealistyczne oczekiwania wobec tego, z czym medytacja się wiąże. Medytacja nie jest rozwiązaniem-instant. Trwały rozwój duchowy wymaga trwałej praktyki na całe życie. Myślenie, że medytacja może natychmiast rozwiązać wszystkie problemy lub zmienić życie przez noc jest błędem. Jednakże, tak samo jak wszystkie konsekwencje wydarzają się z jakiegoś powodu, tak codzienne przenikanie różnych aspektów życia medytacyjną i duchową świadomością zacznie stopniowo zmiękczać uwarunkowany umysł, a przez chmury zaczną powoli przebijać się promienie wglądu. Jeśli tylko ćwiczysz ją właściwie, to medytacja jest ekstremalnie trudną pracą i wymaga cierpliwości, troski i wyrozumiałości wobec siebie. Jednakże medytacja wymaga także pełnego, przenikliwego czerpania satysfakcji z życia niezależnie od tego, w jakiej sytuacji się znajdziesz. Medytacja powinna być zatem najcięższą pracą w twoim życiu, ale także sporą zabawą!

Ósme miejsce – Nie szukanie nauczyciela: Odpowiedni przewodnik jest nieodłącznym wymogiem efektywnego rozwoju medytacyjnego i duchowego. Wielu ludzi nie docenia wagi tej kwestii i źle w ogóle rozumie rolę przewodnika. Jego zadaniem jest nie tyle przekazać wiedzę zawartą w wiekach tomiszcz, ale przede wszystkim usunąć przeszkody, które wypełniają umysł i stają na drodze zdaniu sobie sprawy z jego prawdziwej natury. Innymi słowy, rolą nauczyciela jest usunąć stan pomieszania z umysłu, zamiast zaśmiecać go większą ilością konceptów i teorii. Przewodnik może być porównany do zręcznego chirurga, który uważnie wycina zainfekowaną lub uszkodzoną tkankę. W przeprowadzonych badaniach jakościowych, które opublikowaliśmy w Journal of Religion and Health,(2)okazało się, że medytujący rozwijają się szybciej, kiedy czuli, że prowadzi ich ktoś bardziej doświadczony. Zważywszy na to, że umysły wielu ludzi mają za sobą ogromne sukcesy w praktyce nie-uważności, skupienia na sobie i nawracających, uporczywych myśli, to przewodnik jest właśnie tą osobą, która może zwrócić te głęboko zakorzenione uwarunkowania w innym kierunku.

Siódme miejsce – Znalezienie nauczyciela, który jest niewłaściwy: Jeszcze gorszym zjawiskiem niż nie znalezienie nauczyciela jest znalezienie takiego, który jest nieprzygotowany do prowadzenia. Sytuacja jeszcze się pogarsza, kiedy podążający za nimi najprawdopodobniej nie zdają sobie sprawy z tego, że ich przewodnik nie nadaje się do pełnionej roli. Wskutek tego ludzie mogą spędzić lata medytując źle i osiągając niewiele więcej niż zastrzyk ego i pieniędzy do konta swego „mistrza”. Nauczyciele medytacji, którzy dodatkowo oferują wróżenie za pieniądze lub którzy (próbują) przewidywać wyniki loterii (poznaliśmy takich buddyjskich mnichów podczas naszej ostatniej wizyty w Tajlandii) są łatwo wykrywalni. Ale sytuacja staje się mniej oczywista, kiedy przykładowo nauczyciel bez odpowiedniego wykształcenia bierze się za przekazywanie wiedzy innym, a braki w niej nie są wyczuwalne na pierwszy rzut oka.

Aby efektywnie realizować swoją role, duchy nauczyciel musi odznaczać się umiejętnością w rozumieniu i prowadzeniu ludzkich umysłów. Jako uczniowie powinniśmy zadawać wiele pytań i poświęcić czas na to, by poznać naszego przyszłego przewodnika. Jednakże jednocześnie powinniśmy odłożyć na półkę nasz nadmiar idei na temat tego, jak powinna taka droga wyglądać, a także nie kierować się opiniami innych ludzi. Nauka może mieć różne kształty i nie zawsze może idealnie spajać się z dotychczasowymi nami. Dobrym pytaniem jest „Czy czuję się lepiej fizycznie, psychicznie i duchowo w obecności tego kogoś?” Spróbuj pozwolić swemu intuicyjnemu umysłowi odpowiedzieć na to, zamiast nastawiać się do tego przesadnie analitycznie.

Szóste miejsce – Próbowanie za bardzo: Zbytnie skupienie na medytacyjnym i duchowym rozwoju może często prowadzić do ekstremalnego zachowania. Ekstremalne zachowanie sprawia, że tracimy balans i zwykle kończy się niezdrowo. Przykładowo, są dane sugerujące, że zbyt intensywna praktyka medytacyjna (np. cały dzień intensywnej praktyki od wczesnego rana do wieczora) może wywołać w ludziach epizody psychotyczne – wliczając tu osoby, które nie mają za sobą żadnych zaburzeń klinicznych. (4, 5) Wiele buddyjskich pism poleca „filozofię środka” (czyli złoty środek pomiędzy dwiema skrajnościami). Możemy zastosować tę filozofię środka nie tylko do medytacji, ale ogólnie do tego, jak prowadzimy nasze życie.

Piąte miejsce – Próbowanie za słabo: Jeszcze większym błędem niż zbytnie próbowanie jest próbowanie zbyt miałkie. Błąd ten wiąże się blisko z wcześniejszą pułapką tyczącą się poddawania się, jak tylko natrafimy na pierwszy opór. Tak samo jak odpowiednie warunki – słońce, deszcz, składniki odżywcze – są konieczne, aby ziarno zmieniło się w kwiat, tak samo rozwój podczas medytacji wymaga od nas w każdej chwili „właściwego wysiłku”. Częstą wymówką jest brak czasu. Próbują wcisnąć ją gdzieś między inne pozycje w organizerze. Tworzy to pewnego rodzaju stresujące nastawienie w stosunku do niej i wówczas praktyka z ogromną łatwością zmienia się w coś do odbębnienia. Zatem sekretem mnicha jest nie tworzyć granicy oddzielającej medytację i resztę twego życia. Kiedy siedzisz i piszesz na komputerze w pracy, sprzątasz mieszkanie, bawisz się z dzieckiem i nawet kiedy idziesz do ubikacji – rób to uważnie. Spróbuj przyjąć to, czego właśnie w danej chwili doświadczasz, jako ścieżkę. Prawdziwi medytujący to ci, którzy są w stanie splatać ją z życiem. Przestań walczyć ze sobą – pozwól walce toczyć się na boku, a ty pozwól umysłowi objąć całą obecną chwilę. Troszcz się o otwarty, akceptujący umysł – tak rozległy jak przestrzeń. Gdziekolwiek się znajdziesz, za każdym razem, jak starasz się na chwilę stać się bardziej świadomy lub świadoma, wiedz że robimy to samo i praktykujemy wraz z tobą. Mój drogi, moja droga, medytuj właśnie teraz.

Czwarte miejsce – Zapominanie o śmierci: Podstawowym powodem, dla którego wiele osób przerywa, jest zapominanie o śmierci. Śmierć jest najlepszym przyjacielem duchowego rozwoju. Od chwili, w której się rodzisz, każda jedna sekunda życia przybliża cię do śmierci. Nie możesz ukryć się przed nią i nie jesteś w stanie przewidzieć, kiedy umrzesz. W każdym momencie dzieli cię od śmierci tylko jeden wdech lub wydech. Większość ludzi ma do niej bardzo luźny stosunek i zanurza się po szyję w zupełnie bezsensownych czynnościach. Ale wierz nam – nie będziesz mieć luźnego stosunku do śmierci, kiedy zacznie się ona dziać tobie. Wówczas, jeśli nie uczyniłaś już lub uczyniłeś swego życia czymś drogocennym, to w momencie śmierci będziesz w strasznym stanie, udręczony lub udręczona żalem i strachem. Twoja rodzina, znajomi, stan posiadania i reputacja będą czymś zewnętrznym. Twoje życie będzie stracone i będziesz opuszczał tę wyspę klejnotów z pustymi rękami. Dobry praktykujący to taki, który z każdym jednym oddechem i każdym jednym uderzeniem serca zdaje sobie dogłębnie sprawę z niepewności daty własnej śmierci oraz tego, że jest nieunikniona. Jeden z naszych ulubionych buddyjskich cytatów na ten temat jest autorstwa Szantidewy – hinduskiego świętego buddyjskiego z ósmego wieku:

Polegając na tym człowieku, który jest jak łódź, możesz przemierzyć wielki ocean cierpienia. W przyszłości trudno będzie znaleźć taki pojazd dla duszy – to nie jest pora na sen, głupcze!

Trzecie miejsce – Wątpienie: Wątpienie jest jednym z głównych powodów, dla których ludzie napotykają poważne przeszkody. Jeśli śmierć można uznać za najlepszego przyjaciela medytującego, to wątpienie jest prawdopodobnie najgorszym wrogiem. Spotkawszy już odpowiedniego przewodnika, wątpienie sprawia, że ludzie zaczynają „znajdywać” braki w charakterze nauczyciela i łamać to, co ich łączy i wspiera. Niestety, tak samo jak spadająca gałąź wcześniej więdnie i wysycha, tak samo dzieje się, kiedy ucina się kontakt z nauczycielem.

Nie chodzi tu o to, że powinno się obawiać wątpienia lub uciekać przed nim, ponieważ jest to konieczny element rozwoju. Prawdziwym wyzwaniem jest to, jak reagujemy nań i radzimy sobie z wątpliwościami, kiedy nadejdą. Sednem toksycznej wątpliwości nie jest tak naprawdę bycie podejrzliwym wobec nauki lub nauczyciela, ale raczej bycie podejrzliwym wobec siebie samego i własnych doświadczeń. Zamiast ślepego przekonania i wiary w nauki, antidotum na wątpliwość jest logiczne dochodzenie i refleksja skupionego i stabilnego umysłu.

Właściwą rzeczą do zrobienia, kiedy nadchodzą wątpliwości, do której zachęcamy, jest wykonanie trzypunktowej praktyki.(6) W momencie nadejścia trudnych lub destrukcyjnych emocji członkowie naszych kursów uczą się 1) zatrzymać się, 2) obserwować swój oddech, 3) zrobić krok do tyłu i obserwować umysł. Techniki tego rodzaju pozwalają nam ocenić sytuację jasno i bez wpływu emocji. Daj sobie mnóstwo czasu, aby sprawdzić swoje wątpliwości. Nie ma żadnej potrzeby, aby zajmować się każdą z nich jednocześnie. Weź kilka głębokich oddechów i skup się na chwili obecnej – dobrze wykorzystaj swe wątpliwości, wykorzystaj je jako środek do stania się lepszym praktykiem. Skorzystaj ze swego rozumu, ale – co najważniejsze – oprzyj się na swych doświadczeniach. W skrócie, jeśli płyniesz na fali pomieszania, to ciesz się tym stanem!

Drugie miejsce – Zależność medytacyjna: W pewnym warunkach wygląda na to, że medytacja może być uzależniająca. Profesor Mark Griffiths (jeden z czołowych ekspertów w badaniu uzależniających zachowań) pisał niedawno o tym na swoim blogu. Wedle niego idea medytacji niosącej ryzyko uzależniania „jest rozsądna teoretycznie, ale potrzebujemy konkretnych badań na ten temat”. Zatem, mimo że istnieje kilka źródeł w literaturze naukowej na temat ludzi, którzy czują się uzależnieni od medytacji,(7) potrzeba więcej badań, aby dobrze to przemaglować. W artykule niedawno opublikowany w Journal of Behavioral Addiction,(8) wysnuliśmy hipotezę, że medytacja może być wykorzystywana jako „substytut” dla ludzi wychodzących ze szkodliwych form uzależnienia behawioralnego takiego jak problematyczny hazard. W takim przykładzie uzależnienie od medytacji prawdopodobnie można by nazwać „pozytywną” formą uzależnienia.

W klasycznej literaturze buddyjskiej znajdziemy przestrogi dla ludzi zbyt przywiązanych do medytacyjnej przyjemności. Rzeczywiście, ludzie mogą pomieszać medytacyjną błogość (sanskryckie  prīti) z oświeceniem, co z kolei będzie poważną przeszkodą dla dalszych postępów. Osobiście znamy jedną czy dwie osoby, które po wielu latach praktyki stali się świetni w utrzymywaniu błogich stanów medytacyjnych (praktykując wyłącznie techniką znaną jako medytacja samatha). Jednakże wszystko wskazuje na to, że właśnie oni pogrążają się w tych przyjemnych stanach, zachowując zupełną obojętność dla niezliczonych ilości ludzi, którzy są w rozpaczliwej potrzebie pomocy. Nadrzędną ideą jest nie wykorzystywać medytacji jako środka ucieczki ze świata i jego problemów, ale jako narzędzie rozwijania troskliwego serca i angażowania się w problemy tego świata.

Pierwsze miejsce – Uzależnienie ontologiczne: Złoty medal na naszej liście czołowych dziesięciu błędów otrzymuje uzależnienie ontologiczne. Definiuje się je jako „brak gotowości do odrzucenia błędnej i głęboko zakorzenionej wiary w ‘ego’ czy ‘Ja’, a także ‘obniżona  jakość działania’, która z takiej wiary wynika”. 8 Zgodnie z teorią uzależnienia ontologicznego (pracowaliśmy nad nią w ciągu ostatniego roku z prof. Markiem Griffithsem), korzeniem wszystkich form cierpienia i stresu jest utrzymywanie błędnego mniemania na temat prawdziwego sposobu funkcjonowania „Ja”. Ogólnie rzecz ujmując, ludzie widzą się jako oddzielne byty. Taka perspektywa działa jak soczewka lub filtr, przez który prowadzi się całe życie. Każda pojedyncza myśl, słowo i działanie mają „Ja” jako punkt odniesienia i służy utrzymaniu wiary w niezależnie istniejące „Ja”. [W istocie zdolność przyjmowania innej perspektywy niż „Ja”, „moje myśli”, „moje emocje” jest jednym z istotnych czynników zdrowienia podczas psychoterapii, jednocześnie źródeł cierpienia podlegających interwencji jest wiele więcej – widać tutaj silny buddyjski wpływ autorów. – komentarz tłumacza.]

Jednakże jak tylko weźmie się to pod lupę (naukową czy medytacyjną), „Ja” (lub jakiekolwiek inne zjawisko) istniejące samo z siebie jest nie do znalezienia. Stąd idea „nie-Ja”. Jeśli spojrzymy głęboko, odkryjemy, że samo Ja nie istnieje, ale jesteśmy za to pełni przedmiotów. Dualistyczny pogląd, oddzielający siebie samego od innych, jest kłamstwem samooszukującego się umysłu. Uzależnienie od siebie samego sprawia, że wzmagamy nie tylko krzywdę innych, ale także swoją własną. To bardzo podobna sytuacja do tej, w której owoc wiszący na gałęzi zaczyna widzieć się jako osobnego od drzewa. Ten sam owoc może dojść do wniosku, że pień drzewa zasłania mu piękny widok na wioskę i szukać okazji do ścięcia go. Oczywiście nie jest to w jego długofalowym interesie. Prawda jest taka, że nawet kiedy owoc patrzy się na nas z miski w kuchni, to on i drzewo nigdy nie są oddzielne. Kiedy weźmiesz gryza i spróbujesz tego smaku, patrząc głęboko, odkryjesz, że kosztujesz całego drzewa i całego wszechświata.

Uzależnienie ontologiczne to inny sposób powiedzenia, że jesteśmy ćpunami ego. Kiedy po latach praktyki medytacyjnej zaczniemy doświadczać niektórych jej owoców, o których czytaliśmy gdzieś w książkach lub o których ktoś nam powiedział z taką ekscytacją, łatwo zacząć myśleć, że stajemy się w niej dobrzy. W rzeczywistości wielu zaawansowanych medytujących wykonuje kawał dobrej roboty wykorzeniając mnóstwo przywiązania, do którego się uwarunkowali w ciągu życia, tylko aby przywiązać się do idei, że są osobami, które pokonały ego. Jednakże jest to niestety kolejny przejaw uzależnienia ontologicznego i reprezentuje ego oszukujące nas po raz kolejny. Powinniśmy dążyć do zupełnego odpuszczenia idei „bycia medytującym, medytującą”, póki nie będzie żadnego oddzielenia między sesjami medytacji i codziennym życiem. Jeśli ktoś w jakikolwiek sposób zacznie się pętać w określaniu siebie jako „medytujący” lub „medytująca”, wówczas – przykro nam to powiedzieć – sens tego pozostał dla ciebie zakryty.

Odnośniki

  1. Mental Health Foundation. (2010). Mindfulness Report. London: Author.
  2. Shonin, E., Van Gordon W., & Griffiths M. D. (2013). Meditation Awareness Training (MAT) for improved psychological wellbeing: A qualitative examination of participant experiences. Journal of Religion and Health. DOI: 10.1007/s10943-013-9679-0.
  3. Tsong-kha-pa. (2000). The Great Treatise on the Stages of the Path to Enlightenment, Volume I. (J. Cutler, G. Newland, Eds., & T. L. Committee, Trans.) Canada: Snow Lion.
  4. Sethi, S, Subhash, C. (2003). Relationship of meditation and psychosis: case studies. The Australian and New Zealand Journal of Psychiatry, 37, 382.
  5. Yorston, G. (2001). Mania precipitated by meditation: A case report and literature review. Mental Health. Religion and Culture, 4, 209-213.
  6. Van Gordon, W., Shonin, E., Sumich, A., Sundin, E., & Griffiths, M.D. (2013). Meditation Awareness Training (MAT) for psychological wellbeing in a sub-clinical sample of university students: A controlled pilot study. Mindfulness. DOI: 10.1007/s12671-012-0191-5.
  7. Shapiro, D. H. (1992). Adverse effects of meditation: a preliminary investigation of long-term meditators. International Journal of Psychosomatics, 32, 62-67.
  8. Shonin, E., Van Gordon W., Slade, K., & Griffiths M. D. (2013). Mindfulness and other Buddhist-derived interventions in correctional settings: A systematic review. Aggression and Violent Behavior. DOI: 10.1016/j.avb.2013.01.002.

Zacznij Żyć Tu i Teraz przyłącza się do Wielkiej Orkiestry Świątecznej Pomocy. Cały dochód z psychoterapii prowadzonej przez Skype od 13 stycznia do końca miesiąca zostanie przekazany na tego chłopaka.

http://www.tvn24.pl/wiadomosci-z-kraju,3/dla-mnie-nie-ma-juz-ratunku-wiec-chcialbym-pomagac-innym,387050.html

http://www.lukaszberezak.pl/

Jeśli chcesz rozpocząć psychoterapię, to jest to bardzo dobry moment. Więcej informacji znajdziesz klikając tutaj.

Share on FacebookTweet about this on TwitterEmail this to someoneShare on Google+Share on LinkedIn


Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.

Terapia ACT | Trening ACT | Czym jest ACT

newsletter | fb | yt

Powrót