Pozytywne myślenie i inne szkodliwe rady

Przetłumaczyła Danuta Kowalska

Ewolucja ukształtowała naszą psychikę i zachowanie w taki sposób, żebyśmy niezawodnie unikali rzeczy nieprzyjemnych, bolesnych lub przerażających. Gdyby nasz przodek spotkał lwa na sawannie, odczułby serię nieprzyjemnych doznań cielesnych, a to zwiększyłoby prawdopodobieństwo jego ucieczki lub poszukiwania innych sposobów ochrony. Przeciwieństwem tego jest dążenie do przyjemnych doznań. Rzeczy takie jak jedzenie, seks i umiarkowana temperatura wywołują przyjemne doznania, przez co jesteśmy bardziej skłonni do szukania ich. Owe procesy cielesne są wszechobecne w świecie zwierząt z jednego prostego powodu: są proste i działają.

Jako ludzie współcześni, wraz z naszą zdolnością do bardziej kompleksowego myślenia i wyrażania, staliśmy się znacznie bardziej wyszukani w sposobie mówienia i łączenia naszych myśli, emocji i doznań. Nadaliśmy im imiona takie jak „niepokój”, „rozkosz”, „gniew” i „smutek”. I gdzieś w trakcie tego procesu, w naszej nieskończonej mądrości, uznaliśmy, że nie tylko sytuacje wywołujące bolesne doznania są niebezpieczne. Także bolesne doznania same w sobie uważamy za niebezpieczne. Analogicznie uznaliśmy, że doznania przyjemne są tym, do czego powinniśmy dążyć i że właśnie o nie w życiu chodzi.

Przekaz kulturowy, na przestrzeni wieków, uległ redukcji do następujących zasad:

  1. Nieprzyjemne myśli i emocje są złe, a przyjemne są dobre.
  2. Jeśli masz nieprzyjemne myśli i emocje, coś musi być z tobą nie tak i musisz je wyeliminować, zanim zaczniesz dobre życie.
  3. Jeśli doświadczasz przyjemnych odczuć, oznacza to, że prowadzisz dobre życie.

Jeszcze bardziej zredukowany przekaz brzmi tak: „Dobre samopoczucie = dobre życie”.

To kompletne brednie. Jednak brednie niebezpieczne, kulturowo wspierane i rozpowszechniane.

Wystarczy, że ciągu dnia rozejrzysz się, a zauważysz, jak mocno wspierany jest ten przekaz. Niemal każda reklama, którą zobaczysz, promuje ideę „jeśli kupisz  ten produkt, poczujesz się dobrze, przez co twoje życie stanie się dobre”.

Większość porad życiowych przekazywanych ci przez ekspertów w telewizji i magazynach przybierze formę takiego przekazu. Także w świecie naukowym oparliśmy wiele dziedzin na tym właśnie założeniu. Większość twoich zaufanych psychiatrów i psychologów wierzy w to tak absolutnie, że nawet nie zauważa, że na samym wstępie wychodzi z takiego założenia.

Z tych dziedzin, opartych na założeniu dobrego samopoczucia, otrzymaliśmy rozrastający się przemysł psychofarmakologiczny i popularyzację terapii i technik, które niemalże błagają cię, byś wyruszył na wojnę przeciw twoim własnym myślom i emocjom.

Nie każda kultura myśli w ten sposób. W znaczącej mierze jest to zachodni, zindustrializowany pogląd na to, jak powinno się żyć (i czuć). W jaki sposób ta idea została tak powszechnie zaakceptowana w zachodniej kulturze? Jednym z najprostszych i najbardziej bezpośrednich sposobów, aby idee stały się rozpowszechnianymi kulturowo założeniami, jest przekazywanie ich w formie popularnych frazesów. Chciałbym więc wybrać kilka haseł i porad, które uważam za popularne i powszechnie akceptowane, aby przyjrzeć się im dokładnie. Kiedy przedstawiam te hasła i dzielę się moimi przemyśleniami na ich temat, sprawdź, czy potrafisz odstawić na bok to, czego nauczyłeś się o przyjemnych i nieprzyjemnych emocjach i co uważasz za „właściwy sposób” radzenia sobie z nimi. Sprawdź, co twoje doświadczenie rzeczywiście mówi na ich temat.

„Powinieneś być szczęśliwy” i „Zasługujesz na szczęście”

Bycie szczęśliwym i dobre samopoczucie nie jest naturalnym, zdrowym stanem ludzkiej egzystencji. W rzeczywistości, czucie się w ten sposób przez cały czas lub przez większość czasu nie jest normalne. Spójrz na inne przejawy życia na naszej planecie. Większość złożonych organizmów, które nas otaczają, żyje od jednego przerażającego, niebezpiecznego doświadczenia  do drugiego. Dlaczego miałoby tak być, że wśród wszystkich zagrożonych, przepełnionych niepokojem zwierząt ludzie „powinni albo zasługują na życie szczęśliwe, spokojne i pogodne. Uważam, że generalnie powinniśmy być bardziej strapieni. Jesteśmy zdolni do wyobrażania, pamiętania, porównania, oceniania i kochania na sposoby zarezerwowane tylko dla ludzi. Te zdolności posiadają jednocześnie ciemną stronę. Jeśli możesz czuć miłość do innej osoby, poczujesz smutek i stratę, kiedy ją utracisz. Jeśli możesz wyobrazić sobie swoją przyszłość, możesz poczuć rozczarowanie patrząc na obecną sytuację i uznać ją za niewystarczającą. Żadna myśl lub emocjonalne doświadczenie nie są z natury dobre lub złe, to zwyczajne doświadczenia które idą w parze z byciem człowiekiem. Smutek ma takie samo prawo do obecności w twoim życiu jak radość. Kiedy definiujemy te doświadczenia jako dobre lub złe i zaczynami się z nimi szarpać, to właśnie  ten moment, w którym zaczynamy cierpieć.

„Rób wszystko to, co cię uszczęśliwia” i „Rób to, co wydaje się dobre”

Jakkolwiek nieszkodliwa lub pozytywna wydaje się ta rada, dosłowne podążanie za nią prowadzi na niebezpieczne ścieżki. Jak wspomniałem wcześniej, ewolucja ukształtowała naszą psychikę w taki sposób, że wiele rzeczy sprawia przyjemność, na przykład seks, jedzenie i ciepło. W biegu historii naszego gatunku była to umiejętność niezwykle przydana do przetrwania. Jednakże dziś, po opanowaniu środowiska i osiągnięciu niezwykle łatwego dostępu do tych rzeczy (może za wyjątkiem seksu), nasze pragnienie przyjemności przetrwało. W wyniku tego, będąc tak mądrymi zwierzętami jakimi jesteśmy, opracowaliśmy bardziej zaawansowane i bezpośrednie sposoby na odczuwanie przyjemności.

Alkohol, narkotyki i chrupki serowe to tylko kilka z nich. Mamy teraz problemy takie jak cukrzyca i choroby serca, które wydają się być obecne tylko w nowoczesnych, zindustrializowanych kulturach. Mamy epidemie problemów behawioralnych jak otyłość, nadużycie różnych substancji i zaniedbanie.

Najistotniejsze hasło powinno brzmieć: Dobre samopoczucie nie równa się dobremu życiu. Jeśli wszyscy robilibyśmy tylko to, co daje przyjemność lub nas uszczęśliwia, to nic znaczącego lub trudnego nigdy nie zostałoby ukończone. Przyjrzyj się swojemu doświadczeniu. Spójrz na swoje największe osiągnięcia w życiu i zapytaj siebie, czy czułeś się lub czułaś dobrze przez cały czas pracy nad nimi. Zgaduję, że odpowiedź brzmi nie. Wszystko co znaczące lub trudne, z definicji, wiąże się z nieprzyjemnymi uczuciami.

„Nigdy nie żałuj niczego, co sprawiło ci przyjemność”

Jeśli uważasz, że to dobra rada, zachęcam cię do dania jej, prosto w oczy, komuś kto właśnie został przyłapany na zdradzaniu swojego męża/swojej żony lub dyrektorowi generalnemu, który właśnie został zatrzymany za kradzież milionów dolarów należących do swoich pracowników. Założę się, że czuli się naprawdę dobrze w tym momencie. Ten sposób poszukiwania przyjemności, bezmyślność i bezwstydne życie jest  zarezerwowany dla socjopatów.

 „Myśl pozytywnie” lub „Nie myśl negatywnie”

Powyższe wydają się być najpopularniejszymi hasłami, prawdopodobnie dzięki ich prostocie. Są tak powszechnie akceptowane, że stanowią bazę dla wielu współczesnych psychoterapii. Negatywne myśli idą w parze z negatywnymi emocjami, więc jeśli po prostu będziesz myśleć pozytywnie lub racjonalnie, to problem z głowy, czyż nie? Sprawdźmy. Daj sobie chwilę i spróbuj pomyśleć o czymś naprawdę pozytywnym na swój temat i przyglądaj się uważnie, co twój umysł z tym robi. Spróbuj czegoś w stylu

„Jestem – idealny/idealna – w – każdym – calu…”

Jest możliwe, że twój umysł wpadł na przynajmniej kilka rzeczy, które przypominają ci, jak bardzo niedoskonały jesteś, żeby zachować równowagę.  Kurde. Może inne hasło zadziała.

Jeśli mamy jakąś myśl, która nam się nie podoba, możemy spróbować się jej pozbyć. Spróbujmy z jakąś nieistotną sprawą.

COKOLWIEK robisz… N I E myśl… o różowym słoniu……

Założę się o dużo pieniędzy, że właśnie myślisz o różowym słoniu. A jeśli rozproszyłeś się lub rozproszyłaś myśląc o czymś innym, zapytam cię: Jak udało ci się zrobić to, o co prosiłem? „Nie pomyślałam/Nie pomyślałem o…… kurde.”

Nasze umysły nie działają tak mechanicznie ani logicznie, jak te frazesy sugerują. Jeśli rzeczywiście spędzasz swój dzień starając się myśleć wyłącznie pozytywnie, twój umysł zadba o to, żeby znaleźć coś przeciwnego. Jeśli cały swój czas i energię poświęcasz na to, żeby NIE myśleć o negatywnych myślach, odkryjesz, że myślisz tylko o tym. Metoda nie zadziałała nawet przy czymś tak nieznaczącym jak różowy słoń. Jak ma więc działać w przypadku czegoś takiego jak „Jestem złą osobą?”. Odpowiedź brzmi: nie zadziała.

Tym, co wydaje się być tu niezbędne, nie jest nowa technika, nowa tabletka, czy nowy pozytywny frazes, który pomoże nam wyeliminować bolesne uczucia i osiągnąć wieczną błogość.  Potrzebna jest bardziej realna definicja szczęścia. Starożytni Grecy doszli do jednej, więc na szczęście my nie musimy. Jest to „eudajmonia” i definiuje się ją następująco: szczęście to robienie czegoś znaczącego i ważnego dla ciebie. Traktuje szczęście jak czasownik, bardziej coś co robimy niż coś co myślimy, czujemy lub osiągamy. Oznacza to, że nasze myśli i emocje nie są już miarą, której używamy do mierzenia szczęścia, są po prostu pasażerami w drodze. I wiesz co? Kiedy robisz  szczęście i podążasz za rzeczami, które są dla ciebie ważne, to uczucie, które zwykliśmy nazywać szczęściem, prawdopodobnie pojawi się gdzieś po drodze. To miły skutek uboczny robienia szczęścia, ale nic więcej. Rozkoszuj się nim przez moment, a potem dalej rób rzeczy ważne dla ciebie.

Share on FacebookTweet about this on TwitterEmail this to someoneShare on Google+Share on LinkedIn


2 odpowiedzi na “Pozytywne myślenie i inne szkodliwe rady”

  1. Blanka napisał(a):

    Wg mnie trochę ten artykuł jakby niedokończony jest. Widzę jednak, ze jest to tłumaczenie. Tłumaczenie skąd?

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.

Terapia ACT | Trening ACT | Czym jest ACT

newsletter | fb | yt

Powrót