Dorosłe Dzieci Ludzi

Przetłumaczył Bartosz Kleszcz

Jako praktykujący psycholog miałem okazję być świadkiem tego, jak coraz większa ilość ludzi mianuje się członkiem tej czy innej grupy „problemowej”, zaczynając od współuzależnionych, a kończąc na Dorosłych Dzieciach Alkoholików. Przejrzałem listę „objawów”, o których twierdzi się, że definiują te grupy i wierzę, że nadszedł czas, aby zarzucić sieci jeszcze głębiej. Poniżej lista dziecięciu głównych objawów noworozpoznanej grupy: Dorosłych Dzieci Ludzi. Sprawdź, ile pasuje do ciebie.

  1. Wprawdzie czasem czuję się, jakbym całkiem nieźle radził lub radziła sobie z problemami życia, to innymi razy czuję się, jakby mi to nie szło.
  2. Wprawdzie mam silne przeczucie, że świat powinien traktować mnie sprawiedliwie i denerwuję się, kiedy tak nie jest, to zauważam też, że w rzeczywistości wszechświat nie został zbudowany na zasadzie „sprawiedliwości.”
  3. Wprawdzie czasem radzę sobie całkiem nieźle z porażkami, to kiedy indziej czuję się beznadziejnie i myślę, że nic ze mnie nie będzie.
  4. Wprawdzie dostrzegam, że część moich przeszłych działań było głupie, to od czasu do czasu i tak robię to samo, kiedy tylko zajdzie ku temu stosowna okoliczność.
  5. Wprawdzie często dobrze sobie radzę z różnymi źródłami frustracji, które prezentuje mi życie, ale przy innych aż się trzęsę od nieprzyjemnych emocji.
  6. Wprawdzie zwykle narzucam sobie takie rozwiązania, które na dłuższą metę, mimo trudności, są lepsze, to czasem stwierdzam, że niektóre rzeczy są zwyczajnie zbyt ciężkie i odmawiam podjęcia jakichkolwiek działań.
  7. Wprawdzie często czuję się pełen lub pełna nadziei odnośnie nadchodzącej przyszłości, to innym razem staję się pesymistą czy pesymistką i wątpię w to, że cokolwiek, co zrobię, może cokolwiek zmienić.
  8. Wprawdzie często dostrzegam, że wielu ludzi na świecie doświadcza problemów gorszych od moich, to niejednokrotnie zachowuję się tak, jakby moje zmagania i frustracje były najstraszniejszą rzeczą w historii.
  9. Kiedy inni zwracają uwagę na to, jak rzeczy mogłyby się potoczyć gorzej niż wyszły w rzeczywistości, to często zauważam, że jest to bardzo rozsądny punkt widzenia, ale innymi razy przychodzi mi do głowy tylko to, że minimalizują moje problemy i nie biorą mnie na serio.
  10. Wprawdzie zwykle mam myśli „Nie powinienem, nie powinnam mieć tak nierealistycznie wysokich standardów”, ale od czasu do czasu zauważam, że nawet mimo tego, że tylko jedna osoba na całym świecie zdobywa w danej dyscyplinie złoty medal olimpijski, to reszta osób często znajduje wiele radości w próbach zdobycia tego medalu niezależnie od efektów.

Jeśli masz powyżej 18 lat i trzy lub więcej z tych „objawów”, kwalifikujesz się do grupy Dorosłych Dzieci Ludzi, znanych w innych kręgach jako rasa ludzka.

Co zrobić z tym fantem? Nie poddawaj się w wierze, że możesz zmniejszyć ilość swoich „objawów”, mieć je rzadziej, z mniejszą siłą i przez krótszy czas. Jeśli będziesz ciężko pracować, prawdopodobnie będziesz w stanie sobie pomóc. Mądrym krokiem może być znalezienie wsparcia u psychologa – czasem potrafią uczynić prawdziwą różnicę.

Możesz zmniejszyć swoje „objawy” przede wszystkim dostrzegając, że my ludzie nie doświadczamy problemów emocjonalnych z racji kart, jakie rozdaje nam krupier życia. Zamiast tego mamy problemy głównie temu, że działamy autodestrukcyjnie, źle grając tymi kartami, które otrzymaliśmy. Nie robimy tego temu, że ważni w naszym życiu ludzie dali nam niewłaściwe rozdanie czy nauczyli słabo grać. Robimy tak, ponieważ my Dorosłe Dzieci Ludzi często bardzo wiernie trzymamy się autodestrukcyjnych zachowań wyuczonych w ciągu życia, przy rewelacyjnej kreatywności z naszej strony, wymyślając samemu coraz to nosze warianty samozniszczenia!

Nigdy nie wyleczymy się z bycia Dorosłym Dzieckiem Ludzi, ponieważ człowieczeństwo jest przewlekłym stanem. Możemy za to wyleczyć się z durnych, choć popularnych, idei, że ludzkie słabości są objawami chorób złapanych przez kontakt z rodziną lub znajomymi, którzy wiernie działają wedle autodestrukcyjnego schematu. W niczym sobie nie pomagamy obwiniając przeszłość o nasze ludzkie błądzenie zamiast wsiadać do pociągu z napisem „przyszłość.” Nie doświadczamy problemów emocjonalnych temu, że życie samo w sobie serwuje nam problem za problemem. Doświadczamy ich, ponieważ każdy z nas ludzki, arcyludzki, ma tendencję w obliczu takich trudności do złego reagowania na nie. Trzymanie się takich idei jak „Życie powinno było mi rozdać tylko dobre karty i z całą pewnością nigdy nie powinno było mi dać żadnych z tych gorszych” jest świetnym sposobem na to, aby zmaksymalizować naszą ludzką zdolność do emocjonalnego niepokoju i autodestrukcyjnych dążeń. Nie jesteśmy w stanie wymazać z tablicy bólów przeszłości. Dzięki ciężkiej pracy możemy zwykle dojść po nich do siebie i żyć w relatywnie satysfakcjonujący, nawet jeśli nieskończenie błądzący, sposób.

Share on FacebookTweet about this on TwitterEmail this to someoneShare on Google+Share on LinkedIn


Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.

Terapia ACT | Trening ACT | Czym jest ACT

newsletter | fb | yt

Powrót