Bycie tam gdzie jesteś i robienie tego co ważne

Przetłumaczył Bartosz Kleszcz

Celowo nie nazwałem tego tekstu “Medytacja”, ponieważ wygląda na to, że obecnie słowo “medytacja” ma sporo różnych, sprzecznych ze sobą znaczeń. Jednym z nich jest praktyka, która skutkuje „relaksującą reakcją” – przeciwieństwem „stresowej reakcji.” Myślę, że relaksacja to rewelacyjna rzecz, ale nie jest to coś, o czym chcę tutaj pisać. Istnieje już mnóstwo świetnych wskazówek, jak osiągać „relaksujące reakcje.” Jeśli zwyczajne skupisz się na oddychaniu i będziesz podtrzymywać na nim uwagę, to zauważysz, że wprawdzie możesz kontrolować swój oddech, ale też że jeśli nie będziesz robić zupełnie niczego, oddychanie będzie trwało samo dalej. Skupianie się na tym ciągłym procesie wdychania i wydychania, wdychania i wydychania oraz powracania do tego procesu za każdym razem, kiedy twój „umysł wędruje” jest jednym z dobrych sposobów na relaks. Znam kilku ludzi, którzy korzystają z tego jako wspomagania przy zasypianiu. Jeśli ogarnia cię zmęczenie i zaczniesz się „relaksować”, często kolejną rzeczą, która się zdarzy, będzie właśnie sen.

Głównym problemem z „wędrującym umysłem” jest to, że prędzej czy później możesz nagle odkryć, że psychologicznie znajdujesz się w zupełnie innym miejscu niż twoje ciało. To nie takie złe – chyba że chcesz zrobić coś, co uważasz za ważne. Skoro tu i teraz to jedyny czas i miejsce, gdzie i kiedy MOŻNA zrobić COKOLWIEK (wliczając to w to istotne rzeczy), bycie psychologicznie gdzie indziej niż w chwili obecnej staje się problemem.

Zatem celem tego artykułu jest pomóc ci sprowadzić się do „chwili obecnej” lub, ujmując to inaczej, „bycia właśnie tu i właśnie teraz” albo (jeszcze inaczej to formułując) bycia psychologicznie i fizycznie w tym samym miejscu. Dlaczego? Abyśmy byli w stanie lepiej sięgać w życiu po to, co dla nas ważne. Zamierzam nazwać to “stawaniem się uważnym.”

Sednem tutaj nie jest to, że czyjś “umysł wędruje”. Sednem jest raczej to, że wybieramy się w tę podróż wraz z nim. W każdym z nas tkwi takie poczucie, że jesteśmy „swoim ciałem”. Jednakże w innym, bardziej psychologicznym sensie, „mamy ciała.”

„Oto MOJE dłonie, MOJE nogi, a to MOJA buzia.”

Automatyczny umysł

Patrząc z tego bardziej psychologicznego punktu widzenia twoje ciało jest czymś, co masz  „w posiadaniu”, a nie czymś, czym „jesteś”. To samo można powiedzieć o twoich myślach, czyli tych umysłowych kanałach radiowych nadających 24 godziny na dobę. To samo tyczy się twych wyobrażeń pojawiających się w umyśle, czyli czegokolwiek, co doświadczasz jako „obrazki w głowie”, czy wrażeń w ciele – te będę odtąd skrótowo nazywał „wrażeniami.” Przykładem wrażeń jest serce bijące szybciej lub wolniej, zimniejsze lub cieplejsze dłonie albo napięcie czy relaksacja w brzuchu.

Czasem jesteśmy w stanie mieć nasze myśli, wyobrażenia i wrażenia pod kontrolą. Jednakże bardzo często nie umiemy tego osiągnąć. Myśli jak „Jestem przegrany/przegrana” lub pożądliwe pragnienia sięgnięcia po narkotyk albo wyobrażenia nasycone seksem w mniejszym czy większym stopniu po prostu pojawiają się. Nie prosimy o nie. Po prostu przybywają jak autobus, niezależnie czy chcemy tego czy nie. Jeśli poproszę Cię, abyś nie myślał lub nie myślała o białym niedźwiedziu, to zgaduję, że już o co najmniej jednym udało ci się pomyśleć. Nie było żadnej szczególnej prośby czy życzenia o pojawienie się ich – po prostu przyszły.

Wprawdzie możemy nie móc powstrzymać przybycia myśli, wyobrażeń i wrażeń, ale nie musimy w nie wierzyć, kiedy się pojawiają. Jest przepaść pomiędzy posiadaniem myśli „Może życie jest PASKUDNE” a wiarą w myśli „Moje życie jest PASKUDNE.” Jest ogromna różnica pomiędzy „surfowaniem na fali pragnień” a „zmaganiem się z nimi.” Nie musisz unikać różnych chęci, myśli, wyobrażeń, aby uniknąć bycia kontrolowanym lub kontrolowaną przez nie.

Psychologiczny TY

Pierwszą rzeczą, która naprawdę może pomóc i chronić przed „kupowaniem” tych wszystkich myśli, obrazów i wrażeń jest zauważenie najpierw „Hej, to MYŚL. O, to WYOBRAŻENIE. Uwaga, to właśnie WRAŻENIE.”. Ten “psychologiczny TY”, który dokonuje wyboru może zadecydować, czy wziąć tę psychiczną czy fizyczną treść na serio, a dokonasz tej decyzji wiele uważniej, jeśli najpierw dostrzeżesz, czym są naprawdę: ściśle rzecz ujmując niczym więcej niż bałaganem TWOICH myśli, TWOICH wyobrażeń i TWOICH wrażeń. Nie są TOBĄ.

TY jesteś osobą, która je ma.

Warto opisać kilka charakterystycznych cech „psychologicznego TY.” Po pierwsze, psychologiczny TY jest wraz z tobą tak długo, jak sięgasz pamięcią. Kiedy miałeś lub miałaś pięć, osiem czy dziesięć lat i kompletnie inne ciało, to niezależnie od tych zmian taki sam TY jest tu teraz, jaki był wtedy tam.

Po drugie ten psychologiczny TY jest w pewnym sensie jak oko cyklonu. Podczas gdy myśli, wyobrażenia i wrażenia kręcą się wokół, przychodzą i odchodzą, psychologiczny TY pozostaje niezmieniony – taki, jaki był od zawsze. To doświadczenie podobne do boiska, które pozostaje takie same nawet mimo tego, że gry na nim rozgrywane mogą się bardzo różnić. Lub jak kuchnia nie zmienia się szczególnie na przestrzeni czasu, nawet mimo tego, że dania w niej przygotowywane mogą się bardzo różnić. Czasem miło jest doświadczyć w życiu poczucia stabilności, zwłaszcza jeśli wiele innych rzeczy się zmienia. Ten „TY” dostarcza tego poczucia stabilności.

Trzecią, być może najważniejszą, cechą jest, że kiedy jesteś w kontakcie z tym psychologicznym TY, to nie ma znaczenia, jak bardzo „poza kontrolą” wydają się być TWOJE myśli, wyobrażenia i wrażenia, ponieważ TY masz zdecydowaną kontrolę nad TWOIMI dłońmi, ramionami, nogami i buzią. Nie ma znaczenia, jak bardzo masz myśl „MUSZĘ się napić”, TY możesz wybrać robić coś innego ze swoimi dłońmi, ramionami, nogami i buzią, coś innego niż organizowanie alkoholu. Nie ma znaczenia, jak wielką chęć TY masz, aby unikać pracy – jesteś w stanie robić takie rzeczy TWOIMI dłońmi, ramionami, nogami i buzią, które utrzymują cię skupionym lub skupioną na pracy. Obojętne, jak wyraźnie TY masz wyobrażenie jakiejś krótkoterminowej przyjemności, TY możesz robić te rzeczy, które są ważne na dłuższą metę.

Uważny kierunek

Zatem mam tutaj na myśli taki rodzaj uważności, która włącza bycie obecnym lub obecną z TWOIMI myślami, wyobrażeniami i wrażeniami oraz jednoczesnym rozpoznawaniem, że JEST to sterta myśli, wyobrażeń i wrażeń oraz że TY jesteś w stanie sprawować kontrolę na swoimi rękami, ramionami, nogami i ustami. Uważność, o której mówię, włącza „bycie uważnym/uważną” na temat tego, w jakim kierunku skierowujesz swoje ręce, nogi i buzię. Zadaje pytanie „Czy ja, właśnie tu, właśnie teraz, w tej chwili, kieruję swoje dłonie, ramiona, nogi i buzię w kierunku, który jest dla mnie rzeczywiście istotny?”

„Jeśli wybieram, aby być najlepszym możliwym studentem czy studentką, czy ruchy wykonywane przeze mnie właśnie tutaj, właśnie teraz, wiodą mnie w tym kierunku?”

„Jeśli wybieram, aby być najlepszym możliwym rodzicem, czy ruchy wykonywane przeze mnie właśnie tutaj, właśnie teraz, wiodą mnie w tym kierunku?”

„Jeśli wybieram, aby być najlepszym możliwym pracownikiem lub pracowniczką, czy ruchy wykonywane przeze mnie właśnie tutaj, właśnie teraz, wiodą mnie w tym kierunku?”

Jakikolwiek kierunek wybieram, czy ruchy wykonywane przeze mnie w chwili obecnej wiodą mnie w tym kierunku? Jeśli nie, to wraz z najbliższym ruchem nastawię swoje działania w takim kierunku życia, jaki wybrałem lub wybrałam za ważny.

Systematyczna praktyka

W jaki sposób ktoś “jest tam gdzie jest i robi to co ważne?” Tak jak wszystko inne – poprzez praktykę! Nasze myśli, wyobrażenia i wrażenia zapraszają nas, abyśmy zjechali z chwili obecnej na boczną drogą do… cóż, kto wie właściwie dokąd?! Jednakże kiedy dostrzegamy, że są tylko myślami, tylko wyobrażeniami i tylko wrażeniami, możemy „pozwolić im odjechać” bez nas.

Skupiamy się na działaniu, w tej oto chwili, czegokolwiek by nie wymagała ona od nas na rzecz poruszania się w tym kierunku, który wybieramy w naszym życiu za ważny.

Praktykuj, praktykuj, praktykuj i bardzo możliwe, że staniesz się lepszy lub lepsza w (1) byciu uważnym, uważną na punkcie tego, że nasze myśli, wyobrażenia i wrażenia są tylko tym, (2) byciu uważnym, uważną wobec naszej kontroli nad dłońmi, ramionami, nogami i buzią oraz (3) byciu uważnym przy wyborze kierunku, dla którego chcemy mieć tę kontrolę.

Share on FacebookTweet about this on TwitterEmail this to someoneShare on Google+Share on LinkedIn


Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.

Terapia ACT | Trening ACT | Czym jest ACT

newsletter | fb | yt

Powrót