Powiększanie parasola współczucia: metoda radzenia sobie ze złością

Przetłumaczyła Patrycja Kwiatkowska

Oto czego nauczyłem się w ciągu ostatnich paru lat na temat złości: wynika ona wyłącznie z egoizmu! Prawie zawsze, gdy się złościmy, dzieje się to dlatego, że coś nie idzie po naszej myśli.

W walce z samolubną złością wykorzystuję metodę, którą nazywam powiększaniem parasola współczucia. Jestem pewien, iż przyznacie, że to całkiem trafna nazwa.

Zanim przejdziemy do omawiania mojej metody, przyjrzyjmy się przyczynom egoizmu tytułowej złości. Oto co się dzieje:

  1. Chcemy, żeby coś się działo w określony sposób.
  2. Inni ludzie (a czasem nawet Wszechświat!) nie dają nam tego.
  3. Wściekamy się.

… jak małe dziecko, które nie może robić wszystkiego według własnego widzimisię. Dokładnie jak ono, z tą różnicą, że uważamy się za dorosłych ludzi, którzy ponoć mają wiedzieć lepiej. Nie jestem wyjątkiem – złoszczę się tak jak wszyscy inni. Zachowujemy się jak krnąbrne brzdące, ponieważ część naszego mózgu – ta, która się wkurza – tak naprawdę niczym nie różni się od przestraszonego małego dziecka.

Powiedzmy, że jesteśmy skupieni na wykonywaniu pracy, gdy nagle ktoś nam przerywa: bum!, tyle złości! Wszystko się w nas gotuje. No dobra – może jesteśmy tylko trochę zirytowani. Dlaczego w ogóle pojawia się rozdrażnienie lub dzika furia? Ot, dlatego, że chcieliśmy, by nikt nam nie przeszkadzał, a jakiś pajac tę naszą wspaniałą fantazję zrujnował.

Inna sytuacja – powiedzmy, że pragniemy czegoś od swojego współmałżonka (na przykład czułości, uwagi, seksu czy wsparcia), a ona lub on nam tego nie daje. Grrr! Jak tak można?! Chcemy czegoś i oczekujemy, że będziemy to mieli, myśląc sobie: “To przecież takie oczywiste! Dlaczego miałoby być inaczej?”- zupełnie jak małe dzieci, które przy okazji wycieczki do supermarketu kładą się na ziemi wrzeszcząc i tupiąc, nie dostawszy od rodziców tego, czego sobie zażyczyły.

Rzecz w tym, że drugi człowiek nie ma dokładnie tych samych zachcianek co my. Osoba, która nam przeszkadza, nie jest aż tak przejęta nieprzerywalnością naszej pracy. Podczas gdy ta fantazja należy do naszego świata, w ich świecie coś innego jest właśnie w trakcie realizacji, co wymaga przerwania nam, by osiągnąć dany cel (lub by opowiedzieć nam dowcip, z pewnością bardzo śmieszny…).

Świat naszego współmałżonka nie opiera się wyłącznie na dawaniu nam przyjemności czy okazywaniu wsparcia. Może to być tylko jego częścią, ale ona/on ma również inne rzeczy, o które musi zadbać, ma swoje potrzeby.

Nasz świat nie jest światem wszystkich innych ludzi.

Powiększanie parasola współczucia

W porządku, łapiemy to – złość to egoizm, tak samo pragnienie czegoś i, gdy tego nie dostajemy, wpadanie we wściekłość, a nasz świat nie jest światem wszystkich innych. Co dalej?

Sposób, który sprawdza się w moim przypadku to metoda, którą lubię nazywać powiększaniem parasola. Poszerz horyzont swoich perspektyw od tego, co ty uważasz za istotne do tego, co druga osoba sądzi, że jest ważne.

Myślenie o tym, czego ty chcesz, to tylko mały wycinek świadomości… Poszerz tę świadomość tak, by zawrzeć w niej to, czego inny człowiek (bądź ludzie) pragną, przez co przechodzi i jakie są jego problemy.

Nawet jeżeli druga osoba zachowuje się jak kompletny głupek, to jeśli potrafisz spojrzeć z jej perspektywy, być może uświadomisz sobie, że ma ciężki dzień, a może i ciężkie życie. Oczywiście to nie jest usprawiedliwieniem jej czynów, ale dzięki temu możesz okazać więcej empatii i współczucia. Jeśli potrafisz mieć parasol współczucia rozpostartą nad sobą i innymi, pomoże ci to w radzeniu sobie ze złością, frustracją i uczuciem zawodu.

Stań się obserwatorem swojego gniewu, a nie jego uczestnikiem. Kiedy otrzymujemy bodziec do złości, mamy tendencję do ulegania mu – zaczynamy okazywać nasze poirytowanie, wydzierając się, atakując, czy też reagując pełnym frustracji „Poważnie?”

Uwaga! Jeśli używasz zdań typu: „Poważnie?”, „O co ci, kurde, chodzi?” i „Koleś, naprawdę?”, to objaw tego, że powinnaś/powinieneś zmienić swoje podejście i spojrzenie na sprawę. Oznacza to, że uważasz, iż ludzie powinni zachowywać dokładnie tak, jak ty tego chcesz, a kiedy tego nie robią, zaczynasz czuć frustrację, zdenerwowanie, czy złość.

Zamiast ulegać impulsowi, po prostu się mu przyjrzyj. Stań się jego cichym obserwatorem. Robiąc to dystansujesz się od negatywnych bodźców i w tej wirtualnej przestrzeni utworzonej pomiędzy tobą a nimi, masz czas na podjęcie decyzji. Co tu się dzieje? Jak się zachować? Dlaczego złoszczę się z tak błahego powodu? Jaka fantazja, której tak kurczowo się trzymam, a która nie ma odbicia w rzeczywistości, sprawia, iż czuję złość?

Rozważywszy swą reakcję, możesz przejść do powiększania parasola współczucia. Weź kilka głębokich oddechów, uspokój się i zastanów nad swoją postawą, nad punktem widzenia drugiej strony i dlaczego może zachowywać się w ten sposób. Nie myśl: „Nie powinna była tego robić”, zamiast tego spytaj: „Dlaczego tak zrobiła?”.

Ciężko jest wykonywać tę metodę za każdym razem, gdy przydarzy się irytująca okazja. Pogłębiając swą świadomość i poszerzając horyzonty, rób to tak, jakbyś ograniczał(a) ilość cukru w kawie – s t o p n i o w o.

Share on FacebookTweet about this on TwitterEmail this to someoneShare on Google+Share on LinkedIn


4 odpowiedzi na “Powiększanie parasola współczucia: metoda radzenia sobie ze złością”

  1. hedda napisał(a):

    Jestem osobą bardzo wrazliwą, empatyczną. Często widzę problem wielowarstwowo, z różnych perspektyw, wchodzę w sytuację innych osób (staram się zrozumieć inny punkt widzenia). Staram się też nie oczekiwać zbyt wiele w zamian. No dobrze – najlepiej niczego nie oczekiwać.
    Ale jest to czasem naprawdę frustrujące, kiedy to ciągle JA jestem tą stroną rozumiejącą, wspolczujacą itd. Mówię tu o różnych sytuacjach: i tych dotyczących spraw osobistych i że świata zewnętrznego. Rzadko doswaidczam empatii że strony nnych ludzi. Nie chodzi tlko o stosunek do mnie, ale ((obserwowana) obojętność, pospolite chamstwo w stosunku do innych, w tym do zwierząt. Mam wrażenie że wrażliwość wielu ludzi jest na poziomie gada. Czasem brak mi sił żeby zapanować nad zloscią.

    • Kleszcz napisał(a):

      Często bardzo trudno samemu się nie wściekać, kiedy inni tak mocno naruszają nasze wartości. Przeżywany pod skórą gniew nie jest do końca wrogiem. Kiedy już się pojawia, to przypomina, że na czymś bardzo Ci zależy. I nawet gdybyś była jedyną wrażliwą i empatyczną osobą na świecie, to wolałabyś przestać taką być za cenę spokoju, czy mieć ten gniew i zmieniać świat w zgodzie z tym, co dla Ciebie istotne? Tu jest artykuł o tym, jak nieprzyjemne doświadczenia, skoro już się pojawiają, mogą być okazją do nauki. http://zacznijzyc.net/a031/

      Wygląda mi na to, że jest mocno zaangażowana w wewnętrzną walkę. Jeśli masz ochotę, to z jednej strony przemyśl te teksty tutaj:
      http://zacznijzyc.net/a028/
      http://zacznijzyc.net/a025/

      … a z drugiej możesz ćwiczyć u umiejętność obserwowania swoich myśli przez medytację/uważność, czy korzystając np. z tych wskazówek z ostatniego artykułu http://zacznijzyc.net/a075/

      Trzymam za Ciebie kciuki. Wiele osób się łamie i ich serce niepotrzebnie twardnieje – mam nadzieję, że dasz sobie radę i odnajdziesz trochę więcej pokoju, bo wygląda, że zależy Ci na naprawdę dobrych rzeczach. Jeśli potrzebujesz kogoś, kto Cię przez to przeprowadzi i będzie Cię kierował lub towarzyszył w pozytywnych zmianach, to zapraszam na terapię/trening ACT u mnie. http://zacznijzyc.net/act/

  2. hedda napisał(a):

    Mam taki natłok słów i myśli, że jedyne co mogę ostatecznie napisać to dziekuję. Za przejaw, odruch empatii, za czas poświęcony, kiedy pisałeś odpowiedź. Ale muszę sama. Mam nadzieję, że i Ciebie nic nie złamie, bo czasem jest naprawdę ciężko. Pozdrawiam całą redakcję i życzę powodzenia:))

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.

Terapia ACT | Trening ACT | Czym jest ACT

newsletter | fb | yt

Powrót