Gra o radość

Przetłumaczył Bartosz Kleszcz

Uwielbiam grać z rodziną w planszówki, zwłaszcza podczas świąt. Zważywszy na to, że wyniosłem z domu zamiłowanie do konkurencji, to kiedy już gramy – gram by wygrać. To obietnica zawarta w każdej grze planszowej – że zwycięstwo jest możliwe. Pod koniec gry jedna osoba wygra i odejdzie dumna z sakiewką kolorowych banknotów.

Wyobraźcie sobie, że po ostatnich świętach odkryłem nową grę planszową – zwie się ona „Gra o radość”. Jednakże gra ta nie należy do tych, w których wybiórczo decydujemy się na udział raz na jakiś czas, lecz czymś, w co gramy każdego dnia. I nie gramy w nią przeciw innym ludziom, tylko samemu. Kiedy mamy doła – przegrywamy w grze o radość, a kiedy czujemy się radośnie – wygrywamy. Ta gra, tak jak inne, obiecuje zwycięstwo. Obiecuje, że możemy zwyciężyć w tej „Grze o radość” i w imię tej obietnicy ciężko harujemy godzina za godziną, pracując nad przesuwaniem naszego pionka coraz bliżej mety.

Ale co jeśli gra jest ustawiona? Co jeśli nie jesteśmy w stanie wygrać „Gry o radość”? Co jeśli radość jest uczuciem, które przychodzi i odchodzi jak chmury, niezależnie jak bardzo chcemy, aby została z nami? Co jeśli radość jest czymś, czego po prostu nie da się kontrolować? Na pewnym poziomie ma to sens, ponieważ gdyby możliwe było mieć radość pod kontrolą, każdy na świecie pstryknąłby palcem i radość w cudowny sposób zeszłaby nań z niebios. Takie rzeczy nie wydarzają się jednak i nie wynika to z naszego lenistwa. Kiedy uczestniczymy w „Grze o radość”, robimy wszystko, co możemy, aby pozbyć się niechcianych i nieprzyjemnych myśli, które odciągają nas od tego przyjemnego poczucia – i robimy to za pomocą antydepresantów, alkoholu, narkotyków czy dowolnego innego rodzaju unikania. Problem z podejściem bazującym na unikaniu jest taki, że mimo że zabiera nas pięć kroków do przodu, to na drugi dzień budzimy się dziesięć kroków do tyłu.

Podstawowym problemem z “Grą o radość” jest nie to, że fałszywie obiecuje nam zwycięstwo i dominację nad nieuchwytnym wrogiem. Problemem jest, że kiedy podejmujemy taką rękawicę, to jednocześnie podejmujemy decyzje bazując na potrzebie czucia się dobrze, zamiast idąc za potrzebą dobrego życia. Twardym faktem jest, że niektóre z najważniejszych rzeczy w życiu mogą być naprawdę trudne. I kiedy próbujemy je osiągnąć, to pojawia się mnóstwo niechcianych nieprzyjemnych myśli oraz uczuć. Jeśli gramy w „Grze o radość”, to gdy takie myśli i uczucia zaczną zasiedlać nasz horyzont, najpewniej odsuniemy się od tego, co jest dla nas ważne.

Aby zejść ze sfery abstrakcji do życia – przykład. Wyobraź sobie Wojtka, który ceni przyjaźń. Chce tworzyć z ludźmi bliskie więzi. Niestety Wojtek ma też pewną opowieść na swój temat, którą sobie często recytuje w głowie – że jest niezdarny społecznie. Pewnego dnia jest zaproszony na imprezę, zbiera więc się na odwagę i idzie. Jednakże pod drodze zaczyna odczuwać okropne uczucia – czuje się zalękniony, niepasujący i inny od wszystkich. Jeśli podczas tego nieprzyjemnego przypływu Wojtek będzie przesuwał swój pionek po planszy „Gry o radość”, obróci się na pięcie i wróci do pokoju, realizując program unikania nieprzyjemnych uczuć. W ten sposób oddaliłby się od czegoś osobiście dla niego istotnego – od nawiązywania i rozwoju więzi z innymi.

Wyobraź sobie teraz nową grę – zwie się “Gra o życie”. Podczas tej gry nie uganiamy się za radością, nie uganiamy się za czuciem się dobrze, nie unikamy czucia się nieprzyjemnie. W istocie różnorodne emocje nie są już takie ważne. I mimo tego, że istnieją, grając nam swoją melodię w tle jak radio, nie poświęcamy im aż tyle uwagi, kiedy okazują się być niepomocne i kiedy grożą nam palcem. Zamiast tego żyjemy swoim życiem, podczas którego poruszamy się w kierunku rzeczy, które są dla nas ważne, niezależnie od tego, jakie uczucia przydarzają się po drodze. Żyjemy wolni, swobodnie wybierając, jak działać, bez ciągot do czucia się dobrze ciągle zaciemniających naszą ścieżkę decyzji.

„Gra o życie” jest podstawową zasadą unikalnego podejścia do rozwoju osobistego – Terapii Akceptacji i Zaangażowania. Wiele z treści mojego bloga wiąże się z właśnie z takim nastawieniem do pracy  i życia – mającym na celu rezygnację z rzucania kostką w „Grze o radość” i zaangażowanie się w „Grę o życie”.

Share on FacebookTweet about this on TwitterEmail this to someoneShare on Google+Share on LinkedIn


Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.

Terapia ACT | Trening ACT | Czym jest ACT

newsletter | fb | yt

Powrót