Chcesz odnieść sukces? Zapomnij o poczuciu własnej wartości!

Przetłumaczył Radosław Cech

Jeśli zajrzysz do działu „Pomóż sobie” („Self-Help” – przyp. tłum.) na stronie Amazon, znajdziesz tam około 5 tysięcy książek w samym poddziale „Poczucie własnej wartości”. Ogromna większość tych pozycji ma na celu nie tylko wyjaśnić ci, skąd się bierze twoje niskie poczucie własnej wartości, ale również pokazać, jak możesz sobie je poprawić. To kwitnący interes, bo wysoka samoocena –  przynajmniej w kulturze Zachodu – uważana jest za podstawę osobistego sukcesu. Zgodnie z tym rozumowaniem nie możesz właściwie iść w życiu naprzód, dopóki nie uwierzysz, że jesteś absolutnie świetny (lub świetna).

I (oczywiście!) musisz być absolutnie świetny lub świetna, żeby móc w to wierzyć – żyjesz więc w cichym strachu przed popełnieniem pomyłki i po popełnieniu jakiejś czujesz się kompletnie rozbity, rozbita. Twoją jedyną obroną jest przenieść swoją uwagę na to, co ci wychodzi dobrze, głaszcząc w myślach swoje ego do momentu, aż zapomni o tym okropnym przypadku niebycia absolutnie świetnym i ruszy dalej, w kierunku czegoś bardziej satysfakcjonującego.

Kiedy o tym pomyśleć, to niezupełnie wygląda to jak przepis na sukces, prawda? Faktycznie, wyniki ostatnich badań na temat wysokiego poczucia własnej wartości prowadzą do kłopotliwego wniosku, że to nie do końca tak, jak się wydawało. Wysokie poczucie własnej wartości niekoniecznie idzie w parze z lepszym funkcjonowaniem czy większym sukcesem. I chociaż ludzie z wysokim poczuciem własnej wartości uważają, że odnoszą większe sukcesy, to obiektywnie patrząc tak nie jest. Wyższe poczucie wartości nie czyni nikogo lepszym liderem, atrakcyjniejszym kochankiem, nie wpływa na prowadzenie zdrowego trybu życia, ani nie pomaga wypaść korzystniej w rozmowie o pracę. Ale jeśli pan Stuart Smalley, autor wielu książek na ten temat, się myli i wysokie poczucie wartości (razem z codziennym zapewnianiem się o własnej wspaniałości) nie jest odpowiedzią na wszystkie twoje problemy, to co nią jest?

Coraz więcej przeprowadzonych badań (włączając w to nowe badania prowadzone przez Julianę Breines i Serenę Chen z Berkeley) wskazuje, że to wyrozumiałe i akceptujące podejście do własnych myśli, emocji i całej osoby bardziej niż poczucie własnej wartości stanowić może klucz do realizacji swojego potencjału.

Wiem, że słysząc o samoakceptacji część z was będzie od razu sceptyczna. Jest to jednak poparte naukowymi badaniami, a nie tylko psychologią popularną z gatunku „poczuj się dobrze”. Więc spróbujcie czytać dalej, nie zamykając się odruchowo na to, co czytacie.

Samoakceptacja, troska o siebie to gotowość spojrzenia na własne pomyłki i braki z życzliwością i zrozumieniem – to przyjęcie faktu, że błądzić jest naprawdę rzeczą ludzką. Kiedy w pełni akceptujesz się w obliczu trudności, to ani surowo się nie oceniasz, ani nie czujesz potrzeby obronnego koncentrowania się na swoich wspaniałych zaletach, tylko po to, żeby uchronić swoje ego przed porażką. Nie jest niespodzianką, że akceptacja siebie prowadzi – jak pokazują liczne badania – do lepszego samopoczucia, optymizmu i poczucia szczęścia oraz do zmniejszenia uczucia niepokoju i poziomu depresji.

Ale co z osiąganymi wynikami? Akceptacja własnej osoby może dawać lepsze samopoczucie, ale czy to nie ludzie, którzy więcej od siebie wymagają, którzy zawsze dążą do bycia najlepszym odnoszą w efekcie największe sukcesy?

Samoakceptacja a motywacja

Żeby na to odpowiedzieć, trzeba najpierw zrozumieć, czym akceptowanie samego siebie nie jest. Chociaż ogólny sens tego pojęcia można zawrzeć do pewnego stopnia w powiedzeniach typu „nie wypruwaj z siebie żył” i „daj sobie trochę luzu”, na pewno nie oznacza to tego samego, co zupełne odpuszczenie sobie podejmowania wyzwań czy obniżanie poprzeczki. Możesz akceptować siebie i jednocześnie brać na siebie całą odpowiedzialność za to, jak sobie radzisz. Możesz też akceptując siebie dążyć do jak najbardziej ambitnych celów – różnica nie polega na tym, co chcesz osiągnąć, ale jak podchodzisz do własnych upadków i wzlotów po drodze. Jeśli umiesz zaakceptować siebie, to według nowych badań masz większe szanse na dojście do celu.

W swoich badaniach Brienes i Chen poprosiły uczestników o przyjęcie jednego z dwóch stanowisk w stosunku do własnej słabości lub porażki: akceptacji własnej osoby albo wzmocnienia poczucia własnej wartości. Przykładowo: podczas refleksji na temat osobistej słabości niektórzy uczestnicy zostali poproszeni, żeby wyobrazić sobie, że rozmawiają o tym sami ze sobą, z perspektywy pełnego współczucia i zrozumienia – co wówczas mieliby sobie do powiedzenia?

Pozostałych poproszono natomiast o skoncentrowanie się na zwiększeniu poczucia własnej wartości, o wyobrażenie sobie, że prowadzą wewnętrzny dialog na temat swojej słabości z perspektywy dostrzeżenia i uznania własnych zalet.

Ludzie doświadczający takiej samoakceptacji częściej dostrzegali możliwość poprawy tam, gdzie widzieli u siebie jakieś braki. Samoakceptacja – daleka od „poluzowania sobie” – w rzeczywistości zwiększyła ich motywację to doskonalenia się i unikania podobnych pomyłek w przyszłości.

Ta zwiększona motywacja prowadziła do wyraźnie lepszego radzenia sobie z zadaniami. Dla przykładu – w jednym z badań uczestnikom, którzy nie przeszli wstępnego testu, dano drugą szansę. Ci, którzy przyjęli stanowisko samoakceptacji w stosunku do swojej wcześniejszej porażki, przygotowywali się o 25 procent dłużej i osiągali lepsze wyniki podczas drugiego testu niż ci, którzy skoncentrowali się na wzmacnianiu poczucia własnej wartości.

Źródło samoakceptacji

Skąd bierze się ta ogromna siła samoakceptacji? W większej części stąd, że nie polega na ocenianiu samego siebie, czyli, innymi słowy, kwestia ego pozostaje poza ramami takiej perspektywy. Można  zupełnie świadomie skonfrontować się z własnymi wadami i słabościami. Można nabrać realistycznego spojrzenia na własne działanie i umiejętności i wyciągnąć wnioski, co w przyszłości należałoby zrobić inaczej.

Kiedy zamiast tego uwaga skierowana jest na obronie poczucia własnej wartości, to trudno jest spojrzeć na siebie w sposób obiektywny i do końca uczciwy. Nie można wtedy przyjąć do wiadomości faktu, że coś wymaga poprawy, bo to oznaczałoby przyjęcie do wiadomości własnych słabości i braków, co z kolei zagraża poczuciu wartości i rodzi uczucie niepokoju i depresji. Jak można nauczyć się robić coś poprawnie, kiedy przyznanie się do wcześniejszej porażki jest dla nas zabójcze?

Tutaj wyłania się nieunikniona prawda: będziesz popełniać pomyłki. Każdy – włączając w to ludzi sukcesu – popełnia mnóstwo błędów. Jak wiadomo, kluczem do sukcesu jest nauka wyniesiona z własnych pomyłek i dalsze podążanie naprzód. Ale nie każdemu wiadomo, jak to zrobić. Samoakceptacja jest właśnie tym sposobem. Więc proszę, daj sobie trochę luzu.

Terapia Akceptacji i Zaangażowania

Jeśli interesuje cię przeżycie samemu lub sama, jak to jest przejść ze starego trybu funkcjonowania, obwiniania i braku wyrozumiałości, na taki oparty na samoakceptacji i nowym podejściu do myśli i emocji, skorzystaj z Terapii Akceptacji i Zaangażowania, na którym oprócz tego pracujemy nad ćwiczeniem bycia tu i teraz (jedyna chwila, której możesz coś zmienić) oraz odkrywaniem własnych wartości i przekuwaniem tych idei w efektywne działanie.

Share on FacebookTweet about this on TwitterEmail this to someoneShare on Google+Share on LinkedIn


Jedna odpowiedź do “Chcesz odnieść sukces? Zapomnij o poczuciu własnej wartości!”

  1. Anonim napisał(a):

    zgadzam sie, brak milosci do siebie wpedzil mnie w wieloletnia depresje- a brak milosci to brak akceptacji siebie. Czlowiek czesto bywa najwiekszym krytykiem dla siebie samego…

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.

Terapia ACT | Trening ACT | Czym jest ACT

newsletter | fb | yt

Powrót