Kindle i iPad to narzędzia napędzania marketingu

Przetłumaczył Bartosz Kleszcz

Święta, urodziny czy inne okazje przychodzą i odchodzą, a w efekcie towarzyszącego im ogólnego konsumenckiego zewu tysiące ludzi wchodzą w posiadanie nowych błyszczących Kindli, iPadów, iPhonów i iPodów. Nowe gadżety są jednocześnie zabawne, użyteczne i atrakcyjne wizualnie.

I podczas gdy dostrzegam urok tych urządzeń – sam byłem kuszony wiele razy – wiem także, że są to jedne z najlepszych w historii narzędzia do napędzania marketingu.

Tak, są użyteczne. Tysiące książek na jednym malutkim sprzęcie do czytania? Przyznaję szczerze, zadziwiające – jestem w stu procentach za czymś, co propaguje jednocześnie czytanie i lekkość. Można z nich także korzystać w pracy, mailować, łączyć się z innymi, przeglądać rodzinne zdjęcia, oglądać filmy, słuchać muzyki, uczyć dzieci matmy i czytania, odkrywać nowe światy… Wszystkie te urządzenia są bardzo, bardzo użyteczne, nie da się zaprzeczyć.

Ale jak tylko dostaniesz któreś z nich, to jaka będzie pierwsza rzecz, ktorą zrobisz? Pójdziesz kupić treści, które je zapełnią, ponieważ w swej istocie są to urządzenia do noszenia treści. I chociaż otrzymujesz je już z pewną zawartością, to jest jej tyle, że nie starczy do wieczora. Zatem kupujesz książki, co jest głównym celem Amazon przy Kindle, realizowanym z ogromnym sukcesem. Kindle może kosztować cię od 89 dolarów wzwyż, ale wydasz setki, jeśli nie tysiące, na książki.

A książki to tylko początek zakupów. Jeśli masz iPada, obok książek zaraz kupisz filmy, seriale i muzykę. Tak samo przy Kindle Fire. Jeśli masz iPhona lub iPoda, to obowiązkowym elementem jest muzyka, ale inne rzeczy też schodzą na pniu. Android i Nook niewiele się od tego różnią.

Dochodzimy do aplikacji mobilnych. Apple sprzedało miliony takich przez App Store, co oznacza, że jeśli masz któreś z tych urządzeń, to pewnie kupisz od nich przy tym trochę nowych aplikacji, jak tylko sprawisz sobie nową zabawkę.

Zatem jeśli ktoś dał ci nowe, wspaniałe urządzenie, to otrzymujesz prezent, który będzie cię prawdopodobnie kosztować setki złotych, nie wliczając w to kosztów podłączenia do internetu (co może kosztować drugie tyle, jeśli potrzebujesz odpowiedniego abonamentu).

Nie chcę tutaj negatywnie odnosić się do kogokolwiek, kto kupił lub dostał coś takiego. Gadżety są użyteczne i mają wiele powabu. Dostrzeżmy jednak ich prawdziwy cel. Świadomi tego, możemy także świadomie korzystać z technologii.

Share on FacebookTweet about this on TwitterEmail this to someoneShare on Google+Share on LinkedIn


Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.

Terapia ACT | Trening ACT | Czym jest ACT

newsletter | fb | yt

Powrót