Mózg jest uzależniony od posiadania racji

Przetłumaczył Bartosz Kleszcz

Na pewno wydarzyło się to i tobie: jesteś na napiętym spotkaniu, próbując bronić swego stanowiska w wielkim projekcie i zaczynasz się czuć, jakbyś przegrywał lub przegrywała. Mówisz coraz głośniej. Próbujesz przegadać jednego ze współpracowników i nakierować jego punkt widzenia na ten właściwy. Ten się opiera, więc przechodzisz w tryb 200% i próbujesz przekonać innych, że to ty masz rację. Płyniesz na tym, jakby było to jakieś pozacielesne doświadczenie – i w pewnym sensie jest. Na poziomie neurochemii twój mózg właśnie został uprowadzony.

W sytuacjach pełnych stresu, strachu lub braku zaufania kortyzol – hormon i neuroprzekaźnik – zalewa cały mózg. Jego funkcje wykonawcze, wspomagające nas przez takie procesy jak opracowywanie strategii, budowanie zaufania i współodczuwanie, wyłączają się. Natomiast ciało migdałowate, instynktowna część mózgu, zaczyna przejmować władzę. Ciało podejmuje chemiczną decyzję, jak najlepiej się obronić – w tym wypadku przed wstydem i utratą władzy wynikającą z bycia w błędzie, a wskutek tego nie jest w stanie regulować emocji i radzić sobie z rozbieżnością między oczekiwaniami a rzeczywistością. Przechodzimy więc na autopilota, na jedną z czterech reakcji: walkę (podtrzymywać kłótnię), ucieczkę (ustąpić pola i ukryć się za grupową zgodą), zastygnąć (zamknąć się, przestając się angażować w sprzeczkę) lub zaspokoić adwersarza (podarować mu naszą zgodę na znak pokoju).

Każdy z powyższych jest szkodliwy, ponieważ staje na drodze szczeremu i produktywnemu dzieleniu się wiedzą i opiniami. Jednakże jako konsultant, który poświęcił dziesięciolecia na pracę z kierownikami nad ich umiejętnościami porozumiewania się, mogę powiedzieć, że waleczna reakcja jest zdecydowanie najbardziej krzywdząca dla stosunków panujących w pracy. Jest też niestety najpowszechniejsza.

Częściowo jest to spowodowane przez inny proces neurochemiczny. Kiedy kłócisz się i wygrywasz, twój mózg tankuje różne hormony: adrenalinę i dopaminę, które przynoszą poczucie przyjemności, dominacji, nawet nietykalności – uczucia, jakie każdy z nas chciałby mnożyć jak chleb i ryby. Kolejnym więc razem, kiedy trafi nam się napięta sytuacja, znów wytaczamy działa. Uzależniamy się od posiadania racji.

Prowadziłem treningi tuzinom szalenie zdolnych liderów, którzy cierpią na ten rodzaj uzależnienia. Ekstremalnie dobrze walczą w imię swego punktu widzenia (który rzeczywiście często jest właściwy), jednak zupełnie nie zdają sobie sprawy z tłumiącego wpływu tego zachowania na ludzi wokół. Jeśli jedna osoba jest na haju swej dominacji, inni muszą ulegle tańczyć, jak im zagra, doświadczają tych opisanych wyżej reakcji walki, ucieczki, zastygania lub zaspokojenia, obniżając swą chęć do współpracy.

Szczęśliwie istnieje inny hormon, który sprawia, że czujemy się na nim tak dobrze, jak na adrenalinie: oksytocyna. Włącza się przez ludzki kontakt i uruchamia sieci w wykonawczej części mózgu (korze przedczołowej), podwyższając naszą zdolność do okazywania zaufania i otwierając nas na dzielenie się. Twoim celem, jako lidera, powinno być odkręcenie kranów z oksytocyną w sobie i innych, unikając (przynajmniej w kontekście komunikacji) wystrzałów kortyzolu i adrenaliny.

Oto kilka ćwiczeń dla ciebie do pracy, abyś mógł lub mogła ulżyć swemu (i innych) uzależnieniu od posiadania racji.

Ustal zasady angażowania się

Jeśli kierujesz się na spotkanie, które może zmienić się w arenę gladiatorów, zacznij od nakreślenia zasad angażowania się. Niech każdy zasugeruje sposoby na uczynienie tej rozmowy produktywną i uwzględniającą zdanie wszystkich, spisz też te wszystkie pomysły tak, aby każdy je widział. Przykładowo, możesz się zgodzić na więcej czasu na wyjaśnienie swego stanowiska i by słuchano bez oceniania. Takie sposoby działania staną na przekór tendencji do wpadania w dołki szkodliwych schematów wypowiadania się. Po zakończeniu zastanów się, jak ty i grupa daliście radę i zobacz, czy kolejnym razem może być jeszcze lepiej.

Słuchaj z empatią

W konwersacjach jeden na jednego świadomie postaraj się mówić mniej i więcej słuchać. Im więcej nauczysz się o cudzej perspektywie, tym wyższa szansa, abyś czuł lub czuła dla nich empatię. I kiedy stosujesz to wobec innych, będą chcieli odwdzięczyć się tym samym, tworząc życzliwą reakcję łańcuchową.

Rozplanuj, kto będzie przemawiał

W sytuacjach, w których jedna osoba z wysokim prawdopodobieństwem zdominuje grupę, stwórz warunki do tego, aby wypowiedział się każdy. Poproś wszystkie stronnictwa, aby określiły, kto może mieć ważne rzeczy do podzielenia się, inne punkty widzenia lub pomysły. Zrób szybko prezentację z listą obszarów zagadnień, które powinny zostać poruszone i korzystaj z tego jako swego punktu wyjścia, umożliwiając wyjście na scenę różnym rozmówcom, zadając pytania otwarte i robiąc notatki.

Nawiązywanie więzi i bliskości z innymi wbija konflikty z podłogę. Odkryłem, że nawet najbardziej waleczni – najbardziej naładowani na zebraniu – mogą zerwać ze swym nałogiem bycia w ciągłej racji, jeśli ich mózgi dobrze zatankują dzięki działaniom uwalniającym oksytocynę.

Share on FacebookTweet about this on TwitterEmail this to someoneShare on Google+Share on LinkedIn


Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.

Terapia ACT | Trening ACT | Czym jest ACT

newsletter | fb | yt

Powrót