Iluzja kontroli

Przetłumaczył Bartosz Kleszcz

Mistrz pozwala rzeczom wydarzać się. Nadaje kształt rzeczom w miarę tego, jak przychodzą. Ustępuje im z drogi i pozwala Tao mówić samemu za siebie~Laozi

Kiedy wydaje ci się, że kontrolujesz coś, jesteś w błędzie.

To zadziwiające, jak często myślimy, że mamy coś pod kontrolą, kiedy tak naprawdę nie jest tak.

Powtarzałem to wiele razy – kontrola to iluzja.

Konstruujemy ciągle plany, które w rzeczywistości nigdy nie wychodzą tak, jak to sobie założyliśmy. Stare powiedzenie mówi „Jeśli chcesz rozśmieszyć Boga, zaplanuj coś.”

Jesteśmy nauczeni stawiać sobie cele, a następnie pracować nad działaniami, które do tych celów prowadzą… i mimo tego jak często nie docieramy do mety? Jak często próbujemy kontrolować przyszłość, jakiej nie jesteśmy w stanie przewidzieć?

Czy wiedziałeś, wiedziałaś pięć lat temu, jak świat potoczy się – Europa będzie w kryzysie, w Smoleńsku spadnie samolot, Andrzej Lepper powiesi się, w Japonię uderzy tsunami powodując największą radioaktywną katastrofę w dziejach, a Ty będziesz robić właśnie to co teraz?

Oczywiście nie. Nie znamy przyszłości i zdecydowanie nie mamy jej pod kontrolą. Lubimy tak myśleć, lecz nigdy nie okazuje się to prawdą.

I mimo tego wciąż wierzymy w tę iluzję. Stajemy twarzą w twarz z chaotycznym i złożonym światem i staramy się kontrolować go jak tylko jesteśmy w stanie.

Nasze próby kontroli można dostrzec przez:

  • Próby posiadania kontroli nad tym, kim staną się nasze dzieci, jak gdyby moglibyśmy je kształtować jak glinę, jak gdyby skomplikowanie człowieka nie było poza naszym pojęciem.
  • Śledzenie każdej drobnej rzeczy, od wydawania pięniedzy przez ćwiczenie do tego, co jemy, tego ile osób odwiedza naszą stronę, ile kroków dziś wykonaliśmy i ile kilometrów przebiegliśmy. Tak jakby nasze wybiórcze śledzenie mogłoby uwzględnić wiele złożonych czynników, które wpływają na wyniki.
  • Próby kontroli pracowników – znów, złożonych istot ludzkich o wielu motywacjach, zachciankach i przyzwyczajeniach poza naszym zrozumieniem.
  • Obsesyjnie planując projekty, wycieczki, dni, zabawy, jakby wyniki danych sytuacji był czymś, co znajdowałoby się zupełnie pod wpływem naszych zdolności manipulacji światem.

Jeśli możemy pozwolić odejść tej iluzji, z czym zostajemy? Jak możemy żyć w tym chaosie?

Spójrz na rybę. Ryba pływa w chaotycznym morzu, które jest zupełnie poza jej kontrolą – dzieli taki sam los, jak nasz. Co ją różni, to brak wyobrażenia, że ma pod kontrolą morze lub inne ryby. Nawet nie próbuje – po prostu pływa, dryfując z nurtem albo stawiając mu czoła w momencie, kiedy się przed nią wzbiera.

Nie jesteśmy lepsi od ryby, jednak nasz sposób myślenia tworzy potrzebę jakieś iluzji.

Popuść wodze takiego myślenia. Naucz się być rybą.

Kiedy jesteśmy w samym środku chaosu, popuść wodze potrzeby kontrolowania go. Zanurz się w nim, doświadcz go dokładnie w momencie, w którym się wydarza, spróbuj nie tyle kontrolować jego wynik, ale radź sobie z nim w miarę tego, jak nadchodzi.

Jak się żyje wedle tego? To zupełnie inny rodzaj życia, skoro tylko pozwolimy iluzji się rozpłynąć:

  • Przestajemy wyznaczać sobie cele, a zamiast tego robimy to, co nas ekscytuje.
  • Przestajemy planować i po prostu robimy.
  • Przestajemy wpatrywać się w przyszłość i żyjemy w czasie teraźniejszym.
  • Przestajemy próbować kontrolować innych i skupiamy się zamiast tego na byciu wobec nich wspaniałomyślnym.
  • Uczymy się, że zawierzenie własnym wartościom jest ważniejsze, aby kształtować działanie, niż pragnienie i wypruwanie sobie żył na rzecz jakichś wyników.
  • Kroczymy lekko, z równowagą, w czasie teraźniejszym, prowadzeni przez te wartości i nasze pasje… zamiast planować kolejne 1000 kroków naprzód i ostateczny cel podróży.
  • Uczymy się akceptować świat taki, jakim jest, zamiast wkurzać się na niego, stresować się, złościć, rozpaczać lub próbować zmienić go w obraz naszego pożądania.
  • Nigdy nie rozczarowujemy się tym, jak potoczą się rzeczy, ponieważ nigdy niczego nie oczekiwaliśmy – przyjmujemy to, co puka nam do drzwi.

Może się to niektórym wydawać pasywnym sposobem życia, a na pewno jest to metoda przeciwna naszej agresywnej, pracowitej, zorientowanej na cel kulturze. Jeśli nie jesteś w stanie zaakceptować takiego podejścia – to ok – wiele osób prowadzi życie w iluzji kontroli, a nie zdawanie sobie sprawy, że właśnie to czyni ich nieszczęśliwymi lub sfrustrowanymi nie jest najgorszą rzeczą na ziemi.

Ale jeśli jesteś w stanie nauczyć się żyć właśnie tak… jest to najbardziej uwalniająca rzecz na świecie.

Share on FacebookTweet about this on TwitterEmail this to someoneShare on Google+Share on LinkedIn


2 odpowiedzi na “Iluzja kontroli”

  1. Kinga napisał(a):

    Nie mogę się zgodzić z paroma stwierdzeniami z tego artykułu, pozwolę sobie je przytoczyć:
    1. „Nie jesteśmy lepsi od ryby” – wręcz przeciwnie, Bóg czy los (zależnie od naszych wierzeń czy przekonań) dał nam wyobraźnię, która pozwala nam marzyć. I te marzenia nie pozwalają nam „pływać” bez celu, chcemy spełnić nasze marzenia, a nie być jak ryba.
    2. „Przestajemy planować i po prostu robimy.” – nie jest to dobra rada. Przed każdym działaniem należy siąść i na spokojnie zastanowić się „jak” coś chcemy osiągnąć. Nie wolno przystępować od razu do działania, wprowadza to niepotrzebny chaos i często prowadzi do wykonywania czynności zupełnie zbędnych.

    • Kleszcz napisał(a):

      Akurat tutaj wydaje mi się, że metafora tyczyła się innego aspektu bycia rybą – do elastycznego reagowania na zmienne warunki. Oczywiście, że człowieka ma to, co go gdzieś prowadzi, a ryba tak samo płynie „dokądś”. Jednocześnie ta wyobraźnia, z której wychodzi tyle fajnych rzeczy, potrafi być także pułapką, kiedy ktoś traci kontakt z rzeczywistością i oddziela to tę osobą od zmieniania marzeń w życie.

      Myślę, że właśnie o to chodziło też przy planowaniu. Ja coraz częściej uśmiecham się do siebie, a do myśli lekceważąco, kiedy pojawią się takie stwierdzenia w głowie jak „zrobię to za tydzień”. Cokolwiek da się zrobić, da się to zrobić tylko w chwili obecnej. Ciemną stroną planów jest to, że tworzą iluzję, że coś zostanie zrobione „kiedyś” (czyt. teraz nie muszę nic robić) albo że wiszą nad człowiekiem przyzwyczajonym do odkładania i nie dość, że niczego nie zmieniają, to jeszcze stają się utrapieniem.

      Ostatecznie liczy się to, co dla kogoś działa – jeśli coś działa świetnie dla Ciebie, to nie zmieniaj tego! Osobiście mam bardzo oszczędny stosunek do planów, mając kilka luźnych punktów, z których realizuję codziennie większą część i zostawiając dużo miejsca na spontaniczność.

      Rzuć okiem na nasz kanał na YT – jedyny póki co film jest właśnie na temat balansu między jednym a drugim.
      https://www.youtube.com/ZacznijZycTv

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.

Terapia ACT | Trening ACT | Czym jest ACT

newsletter | fb | yt

Powrót