Lekcje z bezsamochodowego życia

Przetłumaczył Bartosz Kleszcz

Cywilizowany człowiek zbudował kanapę, ale utracił umiejętność korzystania z nóg. ~ Ralph Waldo Emerson

Po tym lecie moja rodzina (żona, ja, szóstka dzieci) ostatecznie zrezygnowała z samochodu. Było to uwalniające i pełne lęku doświadczenie. Polegaliśmy już od tylu lat na naszym aucie, że rozstanie się z nim nie mieściło się w głowie. Jeśli posiadasz auto, to pewnie nie mieści się to też tobie. Jeździliśmy wszędzie: do i ze szkoły, pracy, na lekcje muzyki i przedstawienia, pograć w piłkę nożną, na spotkania rodzinne (których było multum), do spożywczaka i supermarketu, do restauracji, kina, księgarni, salonu piękności (nie dla mnie, jestem łysy… hm, zgolony), płacić rachunki, na wycieczki, plażę i do parku. W jakimkolwiek celu. Jakim cudem moglibyśmy się pozbyć auta?

Opcja samochód-light

Przez kilka ostatnich lat stopniowo odzwyczajaliśmy się od korzystania z auta (w naszym wypadku z vana). Stopniowo pełnił coraz mniejszą rolę w naszym życiu i jeśli i tobie chodzi po głowie ten temat, to właśnie takie rozwiązanie polecam większości rodzin. Po pierwsze, sprzedaliśmy nasze drugie auto i nauczyliśmy się docierać do pracy jednym. W pewnym momencie moja żona zrezygnowała z pracy i zaczęła zajmować się dziećmi w domu, co było rewelacyjne, miały swoją mamę cały czas przy sobie – coś, na co większość dzieci liczyć nie może. Później i ja miałem okazję zrezygnować z własnej pracy i założyć biznes kontrolowany z domu, zdecydowanie zmniejszając ilość przejechanych kilometrów. Następnie przenieśliśmy się bliżej miasta, więc byliśmy w stanie więcej chodzić i jeździć rowerem – wszystko było rzut beretem, wliczając sklep spożywczy, salon piękności, pocztę, plażę, kino, restauracje, kawiarnie i wiele innych. Tylko rodzina i boisko były dalej. Korzystaliśmy z auta coraz mniej. Wreszcie, przenieśliśmy się do innego miasta, a świetna komunikacja miejska była bardzo ważnym czynnikiem tej decyzji. Rezygnujemy z auta! Na marginesie: wprawdzie wiele innych miast nie jest tak przyjaznych w kwestii komunikacji publicznej, ale i tak mnóstwo ludzi zrezygnowało w nich z korzystania z jazdy samochodem – piechota, rower i pożyczenie od czasu do czasu auta są wciąż świetną opcją.

Nasze życie bez auta

Sprzedaliśmy vana (tak!) i nie kupiliśmy już następnego auta. Przy kilku okazjach wypożyczyliśmy lub pożyczyliśmy je od kogoś, ale ludzie, takie rzeczy naprawdę przypominają mi, jakie to szczęście, że przestaliśmy takie posiadać. To taka mordęga jeździć, szukać parkingu, płacić za to, odzyskać auto, kiedy zostanie odholowane (tak, wydarzyło mi się to wskutek mojej głupoty), szukać miejsca docelowego koncentrując się jednocześnie na drodze, płacić za przejazd, utknąć w korku w godzinie szczytu… i tak dalej. Jeździmy autobusem, pociągiem, chodzimy. Wkrótce kupujemy sobie rowery, ale zdecydowaliśmy się wdrażać zmiany krok po kroku. Mnóstwo spacerujemy! Celowo wybraliśmy takie mieszkanie, które byłoby niedaleko od przystanku autobusowego i blisko dworca. Możemy dostać się z łatwością do dowolnego punktu miasta. Często chadzam sobie bez celu, wyłącznie by eksplorować miasto. Zabieram Ewę i dzieci ze sobą, aby pokazać im nowe miejsca, których nigdy bym nie zobaczył zza szyby samochodu. To najlepsza metoda odkrycia przyjemności płynących z nowych miejsc – auto izoluje cię i sprawia, że pędzisz ślepo przez najlepsze odcinki. Autobusy są pełne dziwacznych ludzi, którzy krzyczą, podejrzanie pachną lub niecodziennie się ubierają. Uwielbiam to. To coś, czego moje dzieci nigdy dotąd nie doświadczały, a teraz edukacja puka do ich zmysłów. Nigdy im nic nie grozi, natomiast teraz widzą wiele więcej świata niż miało to miejsce w odseparowanym aucie. Stoją ramię w ramię w ludzkością w zatłoczonych busach, rozmawiają z ludźmi, uśmiechają się do innych i sprawiają, że inni też trochę się śmieją. Jesteśmy zdrowsi niż kiedykolwiek. Spacery są zadziwiające – nic nie kosztują, a za tę niewygórowaną cenę otrzymujesz świeże powietrze, kontakt z ludźmi, naturą, poznajesz sklepy, restauracje, domy i rośliny, które w aucie pozostałyby tajemnicą. Poprawia się twój wygląd. Moja mała czteroletnia córeczka może chodzić kilometrami z pieśnią na ustach. Biega po górach. Jasne, czasem noszę ją na barana, kiedy się zmęczy, ale to z kolei dobre ćwiczenie dla mnie. Jesteśmy też wiele bezpieczniejsi – autobusy są wiele bardziej bezpieczne niż samochody.

Wydajemy zdecydowanie mniej na transport. Auta są ekstremalnie drogie – nie tylko w cenie zakupu, ale dolicz paliwo, zmiany oleju, ubezpieczenie, rejestrację, parkingi, przejazdy, nieuchronne naprawy, koszt parkowania na noc (garaż to nie jest darmowa przestrzeń użytkowa), czyszczenie i koszty zdrowotne (są niezdrowe). Kiedy masz tyle wydatków – musisz pracować więcej, by je pokryć. Ścięcie ich oznacza, że mniej pracuję, a to cudowna wieść dla mnie i dla rodziny. Oddaję tu hołd mej żonie Ewie za tak świetne podejście do naszego bezsamochodowego eksperymentu. Wiele partnerek by narzekało – Ewa wzięła tę podróż za swoją i cieszyła się nią, jak mogła. Także moje dzieci spisały się na medal – zamiast narzekać bawiły się ze mną, grały, śpiewały, odkrywały, ścigały się. To świetna okazja dla całej rodziny i jestem wdzięczny, że z niej korzystamy.

Ograniczenia to w rzeczywistości mocne strony

Ludzie myślą o rezygnacji z auta i natychmiastowo myślą o powodach, dla których nie da się tego zrobić – o ograniczeniach. Sam lub sama rozważ poniższe.

  1. Zabiera więcej czasu. Tak, czasem trzeba więcej czasu, aby się gdzieś dostać – może 20 minut zamiast 10-15 albo 45 zamiast 25-30. Ale to w porządku, ponieważ samochody (wprawdzie szybsze) są także bardziej stresujące. Jazda w korku jest stresująca. Więc wybieramy się dokądś wolniej, co przekłada się na mniej stresu, więcej zabawy. Lubię wolniejsze życie.
  2. Pogoda. Czasem pogoda jest nieciekawa – ale szczerze mówiąc lubię czasem zmoknąć w deszczu. Moje maleństwa także – uwielbiają wskakiwać w kałuże. Tak przyzwyczailiśmy się do pudełek z metalu i szkła, że zapomnieliśmy, jak rewelacyjną rzeczą jest deszcz. A kiedy pogoda jest dobra – auto izoluje cię także od tego. Nie czujesz słońca na plecach, wiatru na twarzy, zapachu niektórych roślin, przebiegających wiewiórek lub kaczek kwakających się z ciebie.
  3. Wygoda. Jasne, autobusy mogą być niewygodne – czasem się spóźniają i czekasz i się też spóźniasz. Ale weź pod uwagę niewygodę idącą wraz z autem, o jakiej czasem zapominamy: parkowanie, płacenie za parkowanie, pilnowanie biletów parkingowych, mandaty za szybką jazdę, auto psujące się na środku autostrady, naprawy auta, zmiany oleju, zatrzymywanie się na stacji benzynowej, ubezpieczenie, mycie auta, wypadki samochodowe, niezdrowa opcja dla dzieci, skręcenie w niewłaściwy zjazd, próby powrotów znów na trasę, konieczność zwiększenia ilości pracy tylko po to, by to utrzymać, koszty opieki zdrowotnej, ponieważ to mniej zdrowe wyjście dla ciebie i dla rodziny i dodatkowo więcej pracy po to, by to opłacić – by wymienić kilka przykładów. Kiedy spojrzysz tak na to, biorąc pod uwagę wszystkie niedogodności różnych środków transportu, auta niekoniecznie wychodzą na czoło pod względem wygody.
  4. Zakupy. Chodzimy do spożywczego – jeden blok stąd. Nie możemy unieść tyle samo, co autem, więc wybieramy się tam częściej. To nie jest słabość, to siła. Oznacza to, że więcej chodzimy. Sklep znajduje się na wzgórzu, więc biegnę pod górkę. Dużo w tym zabawy i to świetne ćwiczenie.
  5. Robienie rzeczy, które są daleko. Autem łatwiej po prostu wsiąść i dokądś jechać, podczas gdy piechota lub komunikacja publiczna zabiera czas i wymaga czasem planowania. Zatem tak, ogranicza cię to trochę. Nie podchodzę do tego jako do czegoś złego, jak tylko się to zaakceptuje – oznacza to, że mniej robisz, a to prostsze i mniej stresujące. Oznacza to, że wybierasz się tylko do takich oddalonych miejsc, które są ważne. Oznacza to, że sprawdzasz, jakie możliwości na przyjemność możesz mieć blisko miejsca zamieszkania. Posiadanie auta zachęca do dalszych wyjazdów, co składa się na zanieczyszczenie, mniej wolnego czasu, trwonienie go, pieniędzy, zasobów naturalnych. Spowolnienie życia i mniej wyjazdów to korzyść dla nas, dla zdrowia i dla środowiska.

Życie jest za krótkie na korki~Dan Bellack

Share on FacebookTweet about this on TwitterEmail this to someoneShare on Google+Share on LinkedIn


Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.

Terapia ACT | Trening ACT | Czym jest ACT

newsletter | fb | yt

Powrót